Druga runda European Rugby Champions Cup za nami. Jak można było się spodziewać europejska elita pokazała klasę. Poniżej krótki filmik przedstawiający kilka ciekawych akcji.
MyMenu1
wtorek, 28 października 2014
niedziela, 19 października 2014
Sale Sharks – Munster – thriller na AJ Bell Stadium
Pierwsza kolejka nowego turnieju – European Rugby Champions Cup, dostarczyła wielu emocji. Ja miałem okazję obserwować z trybun prawdziwy thriller. Sale Sharks podejmowali na własnym stadionie Munster. Chociaż przed meczem, mało kto wierzył w ich zwycięstwo, angielski zespół pokazał prawdziwy charakter, zagrał najlepszy mecz w tym sezonie i był bardzo bliski sprawienia niespodzianki.
Słynna „czerwona armia” – jak zwykło określać się fanów Munster – nie zawiodła. Przyjezdni kibice zjawili się na bardzo licznie i przez całe spotkanie prowadzili walkę na doping z lokalnymi. Atmosfera była rewelacyjna, nowy turniej wzbudził duże zainteresowanie i AJ Bell Stadium został wypełniony niemal w całości – na trybunach znalazło się blisko 10 000 ludzi.
Mecz był pokazem świetnego europejskiego rugby. Ranga spotkania pozytywnie wpłynęła na zawodników i widowisko było znacznie lepsze od ligowych potyczek w Aviva Premiership, które mam przyjemność regularnie obserwować.
Początek należał do gospodarzy, dobra gra ofensywna zaowocowała karnym na 20 metrze, którego w 6. minucie Danny Cipriani zamienił na 3 punkty. Odpowiedź Munster była niemal natychmiastowa, w 9 minucie piłkę na polu punktowym przyłożył David Kilcoyne a dwa punkty z podstawki dodał Ian Keatley. Po chwili Sale znowu przejęli inicjatywę, byli bliscy zdobycia przyłożenia po akcji Cipriani – Arscott, goście zdołali się jednak wybronić. Ataki miejscowej drużyny nie słabły, w 15 minucie po konsultacji z sędzią TMO, przyjezdni zostali ukarani karnym za celowe zbicie piłki. Szczęśliwie dla Munster, arbiter nie zdecydował się ukarać zawodnika żółtą kartką. Cipriani celnie egzekwował kop na bramkę i zmniejszył stratę do 1 punktu.
Nim zespoły wznowiły grę, doszło do kilkuminutowej przerwy. Sędzia Mathieu Raynal doznał kontuzji nogi i był zmuszony opuścić boisko. Jego miejsce zajął sędzia liniowy Laurent Cordona. W 18. minucie łącznik ataku Sale Sharks trafił karnego z 55 metrów i gospodarze znów znaleźli się na prowadzeniu. Gra toczyła się niemal wyłącznie na połowie przyjezdnych, którzy zostali zepchnięci do defensywy. Ich obronę sforsował Magnus Lund. Cipriani dodał podwyższenie i w 25. Minucie było 16:7. 3 minuty później po fantastycznej akcji, środkowy ataku Johny Leota zamarkował podanie i znalazł drogę na pole punktowe rywali. Niezawodny Cipriani dodał kolejne dwa punkty i gospodarze prowadzili 23:7. Rozentuzjazmowani miejscowi kibice zagrzewali do gry swoich ulubieńców i byli dużo bardziej słyszalni niż przyjezdni, którzy wyraźnie przycichli. Sharks przeważali niemal w każdym elemencie gry, mimo że irlandzka ekipa była pełna gwiazd światowego formatu. Aplauz wzbudzała także świetna obrona Rekinów, szczególnie spektakularnie wyglądała szarża Sammy’ego Tuitupou, który zmiótł swojego vis-a-vis zmuszając go przy tym do wypuszczenia piłki. Pod koniec pierwszej połowy żółtą kartką ukarany został Tommy O’Donnell, jednak wynik nie uległ zmianie. Gospodarze schodzili na przerwę prowadząc z potężnym Munster 23:7.
Po zmianie stron gra wyrównała się, goście szybko wprowadzili na boisko kilku rezerwowych i mimo że pierwsze minuty znów należały do Sale, to zespół Munster zaczął zyskiwać przewagę. W 55. minucie napór gości przyniósł rezultat. Przyłożenie zdobył Andrew Conway a Ian Keatley trafił podwyższenie. Simon Zebo dalekim kopem przeniósł grę na terytorium gospodarzy i po kilku fazach ataku goście znów znaleźli się na polu punkowym. Tym razem, po obejrzeniu powtórki na wielkim ekranie, przyłożenie nie zostało uznane. Inicjatywa należała jednak do przyjezdnych, w 64. minucie doświadczony łącznik ataku Conor Murray przyłożył piłkę na polu punktowym. Keatley trafił podwyższenie z bardzo trudnej pozycji i przewaga gospodarzy stopniała do dwóch punktów.
W 67. minucie Cipriani trafił karnego i Sale prowadzili 26:21. Trzy minuty później goście odpowiedzieli tym samym. Zespoły znowu dzieliła różnica dwóch punktów. Nerwy udzielały się wszystkim. Czas działał na korzyść miejscowych, którzy dzielnie bronili korzystnego wyniku. Wyglądało na to, że dojdzie do sensacji – w 80. minucie Sale Sharks nadal wygrywali, piłka była jednak w posiadaniu gości. Ekipa Munster postawiła wszystko na jedną kartę – Ian Keatley zdecydował się na drop-gola z ok. 30 metrów. Kop nie należał do prostych, ale okazał się celny - zawodnicy Munster wykradli zwycięstwo. Spotkanie zakończyło się wynikiem 26:27.
Mecz był fantastycznym rugbowym widowiskiem. Gra stała na bardzo wysokim poziomie. Obie drużyny włożyły w starcie wiele serca i zaprezentowały ciekawą i niezwykle ambitną grę. Ostatnie minuty przerodziły się w prawdziwy thriller i mimo że jako kibic Sale Sharks wolałbym inne zakończenie to cieszę się, że mogłem być świadkiem takiego spektaklu. Na szczególne wyróżnienie zasłużyli obaj kopacze, którzy popisali się 100% skutecznością. Danny Cipriani zagrał jeden z najlepszych meczów i kolejny raz był kluczową postacią w ekipie gospodarzy. Jak widać, nowy format europejskich rozgrywek miał bardzo udany start. Jak zapewniali organizatorzy mecze, stały się bardziej zacięte a rozstrzygnięcia bardziej dramatyczne. O każdy punkt trzeba będzie ciężko powalczyć a słabych drużyn praktycznie nie ma. Każdy może wygrać z każdym. Z niecierpliwością czekam na kolejne spotkania, szczególnie na mecz Sale Sharks z Clermont.
wtorek, 14 października 2014
Wasps opuszczają Londyn!
Niedawno pisałem, że London Wasps zmienili nazwę. Jak się okazało był to tylko początek dużo większej rewolucji. Od kilku dni rozmowy wszystkich angielskich kibiców rugby dotyczą radykalnej decyzji, którą niedawno ogłosił klub. Stolica Anglii zniknęła nie tylko z nazwy – klub po niemal 130 latach pobytu w Londynie przeniósł się o ok. 130 km dalej, do Coventry. Jest to precedens w europejskim rugby. Decyzja wywołała zażarte dyskusje i skrajnie różne opinie.
Kibice, którzy często związani byli z klubem od pokoleń, czują się oszukani i zdradzeni. Media społecznościowe wrą, a rozgoryczenie udziela się nie tylko fanom Waspsów, ale wszystkim brytyjskim kibicom. Jeden z najbardziej utytułowanych angielskich klubów (sześciokrotny mistrz Premiership i dwukrotny tryumfator Heineken Cup) z dnia na dzień odciął się od swoich korzeni. Nic dziwnego, że kibice są wściekli, ich lojalność została całkowicie zignorowana. Niektórzy już teraz zapowiedzieli, że kibicować będą drużynie Wasps FC, czyli amatorskiemu klubowi, który był kolebką profesjonalnej drużyny.
Chociaż fani Os zostali postawieni w bardzo niekomfortowej sytuacji i trudno jest im nie współczuć, warto przedstawić także drugą stronę medalu. Nie wszyscy o tym wiedzą, ale dwa sezony temu Wasps byli bardzo bliscy bankructwa. Od katastrofy uchronił ich obecny właściciel, który w ostatniej chwili zapewnił stabilność finansową, ryzykując własnymi środkami. Jedna z głównych przyczyn, jaka stała za problemami klubu związana była ze słabym stadionem. Stosunkowo mała baza fanów, zwłaszcza biorąc pod uwagę sukcesy klubu, nie była w stanie zapewnić wystarczających zysków. Mecze przyciągały zaledwie ok. 5000–6000 kibiców, co oznaczało, że klub nie tylko nie zarabiał, ale co sezon popadał w coraz większe długi. Mówi się o stratach sięgających 3 milionów funtów brytyjskich każdego sezonu. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem było znalezienie nowego obiektu. Wybór padł na nowoczesny, 30-tysięczny kompleks Ricoh Arena, gdzie oprócz stadionu znajdują się m.in. sale wystawiennicze, centrum handlowe i jedno z największych kasyn w Wielkiej Brytanii. Klub wykupił 50% udziałów i jak zapewnia, przeprowadzka do Coventry otworzy nowy wspaniały rozdział w historii Wasps i zagwarantuje długotrwały sukces. Żaden z obiektów w Londynie i okolicach nie spełniał oczekiwań, a budowa nowego była zbyt czasochłonna. Pomysł oficjalnie poparły największe znakomitości Wasps, takie jak Lawrence Dallaglio czy Joe Worsley.
Decyzja wywołuje mieszane uczucia. Z jednej strony zniknięcie z rugbowej mapy tak zasłużonego klubu byłoby prawdziwą tragedią, z drugiej zaś trudno oprzeć się wrażeniu, że kibice traktowani są tylko jak klienci, a lojalność, historia i tradycja nie mają szans w starciu z biznesową kalkulacją. Przeprowadzka zaplanowana jest na grudzień tego roku, pozostało więc niewiele czasu aby przyciągnąć na stadion obrażonych fanów i zwerbować nowych kibiców, bowiem pięciotysięczna publiczność na 30-tysięcznym obiekcie sprawia dość mizerne wrażenie i z pewnością nie gwarantuje sukcesu.
niedziela, 5 października 2014
Aviva Premiership – sytuacja po pięciu kolejkach
Pięć kolejek Aviva Premiereship za nami, pora więc na krótkie podsumowanie. Początek ligi w tym sezonie był bardzo ciekawy. Doszło do kilku niespodziewanych rozstrzygnięć. Każda z drużyn musiała chociaż raz zaznać goryczy porażki. Kibice byli również świadkami prawdziwych pogromów, w każdej kolejce przynajmniej jeden mecz zakończył się ponad 40-punktowym zwycięstwem. Jest to dość nietypowa sytuacja, bowiem angielska Premiership, ma opinię bardzo wyrównanej ligi a większość spotkań kończy się wynikiem kontaktowym.
O ile wysokie porażki beniaminka – London Welsh nie są wielkim zaskoczeniem, to „porządne lanie” zaliczyły też takie kluby jak Harlequins czy Leicester Tigers… Rewelacyjnie radzi sobie zespół Bath, który gra bardzo dobre i ekscytujące rugby. Już od kilku sezonów trenerzy i zawodnicy zapowiadali powrót do walki o najwyższe trofea i sądząc po dotychczasowej formie ich obietnice w końcu przekładają się na efekty. Bath zwyciężyli już m.in. Saracens, a także wysoko pokonali swoich największych rywali Leicester Tigers.
To właśnie zespół z Wetford Road jest najczęstszym tematem rozmów angielskich kibiców. Tigers cierpią na prawdziwą plagę kontuzji. Około dwudziestu zawodników jest niezdolnych do gry i stan ten przekłada się na rezultaty. Drużyna Lecester ma na koncie tylko dwa zwycięstwa. Musiała uznać wyższość London Irish, Bath i Gloucester. Chociaż wysokie przegrane (z Bath 0:45 i z Gloucester 16:33), są czymś nietypowym dla dziesięciokrotnych mistrzów Anglii, to wg. mnie jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie aby skreślać ich z walki o medale. Jestem pewien, że drużyna będzie chciała odbudować nadszarpniętą dumę, szczególnie, gdy do składu powrócą aktualnie nieobecni gracze.
Trudną lekcję gry wśród elity przechodzą London Welsh. W pięciu meczach beniaminek stracił aż 249 punktów! Aby pozostać w gronie najlepszych zespół będzie musiał zdecydowanie poprawić defensywę. Silnym punktem drużyny jest jeden z najlepszych łączników młyna na świecie – Piri Weepu. Miałem przyjemność obserwować grę tego zawodnika na żywo, gdy Welsh gościli na AJ Bell Stadium w trzeciej rundzie Aviva Premieship. Jednak nawet jego talent na niewiele się zda, jeśli drużyna nie poprawi obrony 1 na 1.
Jako, że do Pucharu Świata pozostało coraz mniej czasu, występy w lidze są najlepszą okazją aby przekonać trenera reprezentacji o swojej formie. Szczególnie zawodnicy, którzy walczą o stałe miejsce w kadrze wykorzystują tą okazję. Najlepszym przykładem jest chyba Danny Cipriani, który od pewnego czasu zbiera niezwykle pochlebne opinie. Łącznik ataku przeszedł metamorfozę i jest w najlepszej formie w życiu, dyrygując grą Sale Sharks niczym najwyższej klasy wirtuoz. Drugim zawodnikiem godnym uwagi, który jest w znakomitej formie jest Kyle Eastmond. Były gracz rugby league, stanowi niezwykle skuteczną ofensywną broń ekipy Bath. Być może obu zawodników zobaczymy wkrótce w występujących w jesiennych test meczach, a kto wie może również na RWC 2015.
Aviva Premiership jak zwykle jest niezwykle ekscytująca a obecny sezon rozpoczął się bardzo ciekawie. Rywalizacja z pewnością dostarczy kibicom jeszcze wiele emocji. Z niecierpliwością czekam na kolejne mecze, szczególnie, że jestem szczęśliwym posiadaczem karnetu na wszystkie spotkania mojej ulubionej drużyny.
piątek, 12 września 2014
Kup bilety na Puchar Świata w rugby!
RWC 2015 zbliża się wielkimi krokami. W Anglii coraz częściej widzi się przygotowania do największej rugbowej imprezy na świecie. Dziś kolejna niezwykle ważna data, na którą czekali kibice na całym świecie. Ruszyła sprzedaż biletów! Co prawda szczęśliwcy będący zarejestrowanymi członkami RFU mogli dokonać zakupów już kilka miesięcy temu, ale dla większości fanów kluczową datą jest 12 września.
Do sprzedaży trafiło milion biletów, można je kupować od dziś do 29 września 2014 roku. Ceny są bardzo przystępne, najtańsze miejsca kosztują 15 funtów dla dorosłego i 7 funtów dla dziecka. Kibice mogą nabyć do czterech biletów na mecz, a dla osób pragnących wybrać się większą grupą przewidziano 15 spotkań, na które można zamówić do 15 miejsc.
Warto dobrze się zastanowić, na które spośród 48 meczów się wybrać. Nie ma znaczenia, kiedy dokona się rezerwacji. Ważne, aby zmieścić się w terminie 12-29 września. Jeśli będzie więcej chętnych niż wolnych miejsc, szczęśliwcy zostaną wybrani drogą losowania. Każdy ma więc równe szanse.
UWAGA! bardzo ważna informacja. Zakupów należy dokonywać tylko na oficjalnej stronie Pucharu http://tickets.rugbyworldcup.com/ gdzie najpierw trzeba założyć konto. Rejestracja jest prosta i szybka i nie powinna sprawić problemów. Organizatorzy przestrzegają przed kupnem z innych źródeł, gdzie można paść ofiarą oszustów.
Jeśli ktoś dokona zakupu, a z jakichś przyczyn nie będzie mógł wybrać się na mecz, bilety będzie można odsprzedać na oficjalnej stronie.
Gorąco zachęcam wszystkich kibiców i pasjonatów rugby do rejestracji na http://tickets.rugbyworldcup.com/ i wzięcia udziału w największym święcie rugby. Puchar Świata, który odbędzie się w Anglii w 2015 roku, dla wielu z nas jest pewnie najlepszą okazją do zasmakowania tej niebywałej atmosfery. Za 4 lata impreza trafi do Japonii, a kiedy znowu zawita w Europie nie wiadomo. Warto więc dołożyć wszelkich starań by spełnić marzenia już teraz.
Do zobaczenia na meczach!
środa, 3 września 2014
Aviva Premiership – zapowiedź sezonu 2014/2015
Już za kilka dni startuje nowy sezon Aviva Premiership. Angielska liga przez wielu kibiców i ekspertów rugby uważana jest za jedną z najlepszych i najbardziej ekscytujących na świecie. W ostatnich dziesięciu latach aż sześć różnych klubów stawało na najwyższym stopniu podium. W sezonie 2013/2014, jeszcze na dwie kolejki przed końcem rundy zasadniczej, sześć zespołów miało szansę na awans do fazy play-off. Wygląda na to, że Puchar Świata, który w 2015 roku odbędzie się w Anglii, doda jeszcze więcej smaku do i tak bardzo zawziętej rywalizacji. Podobnie jak w poprzednich latach, także tym razem zapraszam do zapoznania się z informacjami, jakie przygotowałem na temat każdej z drużyn. Tradycyjnie pokusiłem się również o wytypowanie ostatecznej kolejności, w jakiej moim zdaniem kluby zakończą rundę zasadniczą. Pod nazwą każdej drużyny podaję przewidywaną pozycję, a liczba w nawiasie oznacza miejsce z poprzedniego sezonu w rundzie zasadniczej.
Saracens 1 (1)
W ostatnich latach Saracens stali się prawdziwą potęgą. Klub przeszedł sporą metamorfozę i obecnie należy do ścisłej elity, w każdym sezonie stawiając sobie za cel najwyższe trofea. Porażka w finale Premiership i Heineken Cup na pewno dodatkowo zmotywuje ekipę, bowiem zarówno zawodnicy, jak i sztab szkoleniowy są głodni sukcesów. Szeroki skład, pełen doświadczonych zawodników, zmienił się w niewielkim stopniu. Jedyną poważną stratą będzie brak kapitana Steve’a Borthwicka, który zakończył karierę. Nowym liderem został Alastair Hargreaves. Saracens wiodą prym nie tylko na boisku. Klub jest prekursorem wielu ciekawych rozwiązań i wydaje się być zawsze o krok przed rywalami. Począwszy od organizowania meczów przyciągających dziesiątki tysięcy kibiców (m.in. na stadionie Wembley), poprzez grę na nowoczesnym obiekcie Allianz Park ze sztuczną murawą, a na wyjazdach integracyjnych (np. na Octoberfest, do Nowego Jorku czy do Afganistanu) kończąc. Opieka klubu nad graczami Saracens i ich rodzinami jest powszechnie znana w Anglii – na obiektach klubu założono np. przedszkole dla dzieci zawodników. Trenerzy mając do dyspozycji grupę światowej klasy rugbistów, przyjęli politykę dużej rotacji składu, dzięki czemu gracze nie są nadmiernie eksploatowani, a zmiennicy są równie skuteczni jak „pierwsza XV”. Sądzę, że Sarries kolejni raz będą bardzo trudni do pokonania i tym razem zakończą sezon z co najmniej jednym pucharem.
Transfery:
Doszli: Jim Hamilton (Montpellier), Juan Figallo (Montpellier), Mike Ellery (Reprezentacja Anglii w rugby 7), Kieran Longbottom (Force)
Odeszli: Steve Borthwick (zakończył karierę), Nick Auterac (Bath), Matt Stevens (Natal), Max Crumpton (Bristol), James Short (London Irish), Nick Fenton-Wells (Bedford), Jared Saunders (Bedford), Eoin Sheriff (Bedford), Tom Jubb (Plymouth Albion), Joel Tomkins (Wigan RL), Michael Tagicakibau (Scarlets)
Leicester Tigers 2 (3)
Najbardziej utytułowany angielski klub, dziesięciokrotny mistrz i jedyny zespół, który wystąpił w dziewięciu finałach ligi z rzędu. Poprzedni sezon Tigers zakończyli na trzecim miejscu, kończąc walkę o złoty medal w półfinałach. Ten rezultat traktowany jest na Welford Road jako niepowodzenie i zarówno trener Richard Cockerill, jak i jego drużyna będą starali się wypaść lepiej i spróbują sięgnąć po najwyższe laury w Anglii lub Europie. Tigers wzmocnili formację młyna trzema reprezentantami Włoch – do składu dołączą: młynarz Leonardo Ghiraldini, filar Michele Rizzo i trzecioliniowiec Robert Barbieri. Odważnym posunięciem było pozyskanie łącznika ataku Freddiego Burnsa, który jest bardzo utalentowanym zawodnikiem, ale w ekipie Gloucester prezentował nierówną formę. Jeśli jednak Burns szybko wpasuje się w styl gry swojej nowej drużyny, to może stać się idealnym graczem do uaktywnienia i pełnego wykorzystania potencjału bardzo silnej formacji ataku. Manu Tuilagi, Vereniki Goneva czy Christian Loamanu są niezwykle trudni do zatrzymania, zwłaszcza jeśli piłkę rozprowadza zdolna dziesiątka. Sądzę, że Tigers będą niezwykle trudnym przeciwnikiem i moim zdaniem w tym sezonie są jednym z faworytów do tytułu.
Transfery:
Doszli: Freddie Burns (Gloucester), Laurence Pearce (Rotherham), Christian Loamanu (Treviso), Leonardo Ghiraldini (Treviso), Robert Barbieri (Treviso), Michelle Rizzo (Treviso), Seremaia Bai (Castres), Aniseko Sio (bez klubu), Ricardo Brugnera (z akademii)
Odeszli: Thomas Waldrom (Exeter), Boris Stankovich (NG Dragons), Ryan Lamb (Worcester), Ryan Bower (Worcester), Toby Flood (Toulouse), Scott Steele (London Irish), George Chutter (zakończył karierę), Joe Cain (zakończył karierę), Rob Hawkins (Newcastle), Harry Wells (Bedford), Jerome Schuster (Tarbes), Pasqualle Dunn, Lucas Guillaume, Harry Rudkin, Daniel Bowden (Blues), Henry Purdy (Gloucester), Michael Noone (Jersey)
Northampton Saints 3 (2)
Po tryumfie w sezonie 2013/2014, rugbistów Saints czeka zupełnie nowe i niezwykle trudne wyzwanie – obrona tytułu. W myśl zasady „bij mistrza”, każdy z przeciwników będzie dodatkowo zmotywowany, aby zdobyć cenny skalp na „Świętych”. Trener Jim Mallinder, który po sukcesie podpisał z klubem kontrakt na kolejne pięć lat, dysponuje niemal tą samą, zwycięską ekipą co w poprzednim sezonie. Przy tak silnym składzie Northampton Saints nie ma się co dziwić, że ruch na rynku transferowym był niewielki. Gwiazdy grające w reprezentacjach krajów, jak np. Alex Corbisiero, Dylan Hartley, Courtney Lawes, Tom Wood, Lee Dickson, Stephen Myler, Ben Foden, George North czy Samu Manoa należą do światowej elity. Utalentowani zawodnicy w połączeniu z wybitnym trenerem kolejny raz będą mierzyć w najwyższe trofea i kolejny raz będą niezwykle trudni do zatrzymania. Ich słabym punktem może stać się ich największy atut. W okresie gdy większość najlepszych zawodników zostanie powołana na mecze kadry, Saints odczują stratę bardziej niż inne zespoły. Sądzę, że mogą wtedy stracić ligowe punkty, ale miejsce w play-offach i tak wydaje się być niemal pewne.
Transfery:
Doszli: Alex Day (z akademii), Tom Stephenson (z akademii), Joel Hodgson (Newcastle Falcons)
Odeszli: Gerrit-Jan van Velze (Worcester), Danny Herriott (Jersey), Ryan Glynn (Jersey), Paul Diggin (zakończył karierę), Sam Harry, Fa’atoina Autagavaia (USO Nevers)
Bath 4 (5)
Bath, który należy do najbardziej utytułowanych angielskich klubów, pragnie powrócić do czasów świetności. W latach dziewięćdziesiątych był jedną z największych rugbowych potęg w Europie. Dobry poprzedni sezon, zakończony na piątym miejscu, oraz zastrzyk pieniędzy od nowego właściciela sugerują, że plan może się powieść. Najbardziej spektakularnym transferem było pozyskanie gwiazdy rugby trzynastoosobowego – Sama Burgessa. Ten utalentowany gracz, przez wielu ekspertów uważany jest za następcę Jasona Robinsona, wróży mu się świetlaną przyszłość i oczekuje, że szybko stanie się liderem nie tylko drużyny Bath, ale także reprezentacji Anglii. Czy transfer między kodami rzeczywiście okaże się tak korzystny, o tym przekonamy się w przeciągu najbliższych miesięcy. Innym kluczowym graczem z pewnością będzie łącznik ataku George Ford, który w poprzednim sezonie zdobył ponad połowę wszystkich punktów swojej drużyny. Oczekiwania wobec ekipy są wysokie, a awans do fazy play-off traktowany jest na Recreation Ground jako minimum. Jeśli zawodnicy będą w stanie wytworzyć w sobie mentalność zwycięzców i poradzą sobie z presją meczów wysokiej rangi, to kto wie, może będziemy świadkami narodzin nowego potentata.
Transfery:
Doszli: Henry Thomas (Sale Sharks), Nick Auterac (Saracens), Sam Burgess (South Sydney Rabbittohs), Luke Arscott (Exeter Chiefs), Grant Shiells (Newcastle Falcons), Will Spencer (z akademii)
Odeszli: Anthony Perenise (Bristol), Nick Koster (Bristol), Nick Abendanon (Clermont Auvergne), Charlie Beech (Leeds Carnegie), Tom Biggs (Worcester Warriors), Eusebio Guinazu, Ryan Caldwell (Exeter Chiefs), Tom Heathcote (Edinburgh), Martin Roberts (Ospreys)
Sale Sharks 5 (6)
Tradycyjnie najtrudniej jest mi przewidzieć formę mojej ulubionej drużyny, której kibicuję od wielu lat. Sale Sharks pod przewodnictwem Steve’a Diamonda są nieobliczalni. Dwa sezony temu omal nie spadli z ligi, a w następnym włączyli się do walki o fazę play-off i bez większych trudności zagwarantowali miejsce w European Rugby Champions Cup. Kluczowym zawodnikiem jest Danny Cipriani, którego forma stale rośnie. Oprócz niego warto zwrócić uwagę na Marka Cueto, który jest rekordzistą pod względem zdobytych przyłożeń w Premiership. Do zespołu dołączyli m.in. Alberto di Marchi i Nathan Hines oraz były zawodnik Sale – Magnus Lund – wszyscy wzmocnią formację młyna. W ataku przybył reprezentant Włoch Luke McLean oraz doświadczony szkocki łącznik ataku Chris Cusiter. Stosunkowo niewielkie zmiany w składzie świadczą o tym, że trener jest zadowolony z postawy graczy i balansu, jaki panuje w drużynie. Pewnym osłabieniem będzie strata Henry’ego Thomasa, Jamesa Gaskella i Roba Millera, ale sądzę, że ich zastępcy poradzą sobie dobrze. Skład nie zostanie zbyt osłabiony podczas meczów międzypaństwowych, a AJ Bell Stadium z nieprzyjazną zimną i deszczową aurą północno-zachodniej Anglii może okazać się trudnym bastionem do zdobycia. Myślę, że Sale Sharks zakończą ligę w pierwszej szóstce i będą silną ekipą środka tabeli.
Transfery:
Doszli: Nathan Hines (Clermont), Chris Cusiter (Glasgow), Alberto De Marchi (Treviso), Luke McLean (Treviso), Darren Fearn (Bedford), Magnus Lund (Biarritz)
Odeszli: Henry Thomas (Bath), Dwayne Peel (Bristol), James Gaskell (Wasps), Rob Miller (Wasps), Tom Holmes (Rotherham), Kirill Kulemin (Perpignan), Tony Buckley (zakończył karierę)
Harlequins 6 (4)
Jedynym nowym nabytkiem dużego kalibru w ekipie Quins jest znakomity skrzydłowy Marland Yarde. Nie znaczy to jednak, że w składzie brakuje gwiazd. Reprezentanci Anglii: Joe Marler, Chris Robshaw, Danny Care i Mike Brown to liderzy, jakich pozazdrościć może niejeden zespół. W tym sezonie, podobnie jak w poprzednich, ciężar gry będzie opierał się właśnie na nich i to od formy wymienionych zawodników w dużej mierze zależeć będzie obraz gry Harlequins. Nowym kapitanem został Joe Marler, który przejął opaskę od Chrisa Robshawa. To posunięcie wydaje się być bardzo korzystne. Z jednej strony zmniejszy presję, jaka ciąży na trzecioliniowcu, a z drugiej pozwoli w pełni rozkwitnąć przywódczym cechom Marlera. Harlequins zapewne znowu wezmą udział w walce o fazę play-off, ale tym razem inne kluby wydają się być lepiej przygotowane. Szczególnie jeśli chodzi o okres gdy trzeba będzie radzić sobie bez kadrowiczów. Sądzę, że drużyna zaprezentuje dobre, ekscytujące rugby, ale zakończy sezon poza pierwszą czwórką.
Transfery:
Doszli: Jack Clifford, George Merrick, Sam Stuart, Sam, Twomey, Charlie Walker (wszyscy z akademii), Marland Yarde (London Irish), Asaeli Tikoirotuma (Chiefs)
Odeszli: Tom Guest (London Irish), Sam Smith (Worcester), Maurie Fa’asavatu (Oyonnax), Nick Kennedy (zakończył karierę), Paul Sackey (zakończył karierę), Tim Molenaar (London Welsh), Nic Mayhew (North Harbour)
Gloucester 7 (9)
„Biało-wiśniowi” przeszli olbrzymią metamorfozę. Klub ma nowego właściciela, który szybko zabrał się do pracy i nie żałując środków przyciągnął wiele talentów. Zaszły zmiany w sztabie szkoleniowym – nowymi trenerami zostali David Humphreys, który zbudował potęgę w Ulster oraz Laurie Fisher pracujący wcześniej z zespołem Brumbies. Niezbyt mocna formacja młyna, która w zeszłym sezonie była piętą achillesową drużyny, została wzmocniona, i to nie byle kim. Do pierwszej piątki dołączyli m.in. Richard Hibbard, Tom Palmer oraz John Afoa. Nowe twarze w ataku to m.in. doświadczeni Greig Laidlaw i James Hook. Gloucester dysponuje teraz dużym potencjałem i sądzę, że wkrótce może stać się bardzo niewygodnym przeciwnikiem. Ambicją klubu jest oczywiście awans do pierwszej czwórki i na papierze wydaje się być to całkiem realne. Moim zdaniem ten sezon będzie jednak etapem przejściowym. Zespół potrzebuje czasu, aby się zgrać, a przed trenerami wiele pracy, by zbudować dobrze naoliwioną maszynę będącą postrachem w lidze.
Transfery:
Doszli: John Afoa (Ulster), Richard Hibbard (Ospreys), Mariano Galarza (Worcester), Greig Laidlaw (Edinburgh), Aled Thomas (Scarlets), Mark Atkinson (Bedford), Tom Isaacs (Ospreys), Steve McColl (Yorkshire Carnegie), Jacob Rowan (Yorkshire Carnegie), Tom Palmer (Wasps), James Hook (Perpignan), Callum Braley (Bristol), Henry Purdy (Leicester), Elliott Stooke (z akademii), Billy Burns (z akademii), Ross Moriarty (z akademii), Aleki Lutui (Edinburgh)
Odeszli: Will James, Andy Hazell, Tim Taylor, Mike Tindall (zakończyli karierę), Matt Cox (Worcester), Ryan Mills (Worcester), Dan George (Worcester), Tavis Knoyle (Cardiff Blues), Tom Heard (Plymouth Albion), Thomas Young (Wasps), Freddie Burns (Leicester), Huia Edmonds (Narbonne), Jonny Bentley (Jersey), Rupert Harden (Treviso), Koree Britton (London Welsh), Drew Cheshire (Moseley), Jimmy Cowan (Tasman), Andrew Bulumakau (Doncaster), Lua Lokotui, Martyn Thomas
Wasps 8 (7)
Jeszcze niedawno London Wasps znani byli z tego, że mieli w składzie wielu własnych wychowanków. Odkąd klubem zarządza Derek Richardson, strategia zmieniła się i zamiast na szkolenie, postawiono na poważne zakupy. Z nazwy usunięto „London”, co ma sprzyjać lepszej promocji marki. Wasps posiada aktualnie bardzo utalentowaną grupę zawodników, którzy są w stanie grać jak równy z równym z większością europejskich klubów. Do drużyny dołączyli m.in. James Gaskell i Rob Miller z Sale oraz Alapati Leiua z Hurricanes. Dwa żądła w postaci Christiana Wade’a i Toma Varndella powinny gwarantować wiele przyłożeń, o ile otrzymają szybką piłkę. Pierwsza XV jest naprawdę mocna, ale ławka rezerwowych nie wygląda już tak imponująco. Myślę, że skład Wasps nie jest wystarczająco szeroki i w razie kontuzji, lub powołania na kadrę, zmiennicy mogą nie sprostać zadaniu.
Transfery:
Doszli: Bradley Davies (Cardiff Blues), James Gaskell (Sale), Rob Miller (Sale), Lorenzo Cittadini (Treviso), Ruaridh Jackson (Glasgow), Alapati Leiua (Hurricanes), Ed Shervington (Worcester), Buster Lawrence (Moseley), Thomas Young (Gloucester), Alex Lozowski (Yorkshire Carnegie), Will Rowlands (z akademii), John Yapp (Edinburgh)
Odeszli: Neil Cochrane (Edinburgh), Hugo Southwell (zakończył karierę), Tom Palmer (Gloucester), Liam O’Neill (Nottingham), Tommy Bell (Jersey), Rory Pitman (Scarlets), Joe Carlisle (Treviso), Ricky Reeves (London Welsh), Taione Vea (London Welsh), Charlie Hayter (repr. Anglii w rugby 7), Andrew Suniula
Exeter 9 (8)
W ostatnich sezonach Chiefs zyskali sobie wiele sympatii. Drużyna, której wróżono szybki spadek z Premiership, stała się silnym zespołem środka tabeli. Mimo że w składzie nie było i nie ma wielkich gwiazd, praca zespołowa, bardzo dobre przygotowanie i niezwykła ambicja zawodników sprawiła, że Exeter stał się trudnym przeciwnikiem. Już nikt nie pozwala sobie na lekceważenie zespołu z Devon. Być może to właśnie jest jednym z czynników, które sprawiły, że klub zakończył sezon dopiero na ósmej pozycji. Efekt zaskoczenia już minął, rywale wiedzą czego się spodziewać i zdążyli przygotować odpowiednią odpowiedź. Uważam, że Chiefs nadal będą niebezpieczni, zwłaszcza u siebie, ale podobnie jak poprzednio, uplasują się poza pierwszą szóstką.
Transfery:
Doszli: Thomas Waldrom (Leicester), Moray Low (Glasgow), Thomas Francis (London Scottish), Mitch Lees (London Welsh), Elvis Taione (Jersey), Ryan Caldwell (Bath), Adam Hughes (Bristol), Chrysander Botha (Lions)
Odeszli: Hoani Tui (Lyon), Craig Mitchell (Cardiff Blues), Romana Graham (La Rochelle), Jason Shoemark (Hawke’s Bay), Chris Whitehead (zakończył karierę), James Hanks (zakończył karierę), Tom Cowan-Dickie (Plymouth Albion), Lloyd Fairbrother (NG Dragons), Luke Arscott (Bath), Jamie Phillips (London Scottish)
Doświadczony trener Dean Richards od kilku sezonów stara się zbudować wystarczająco szeroki skład, aby spokojnie uplasować się w środku tabeli. Do tej pory nie udawało się to zbyt dobrze, Falcons walczyli o utrzymanie. Ich największym problemem było zdobywanie punktów. Zdołali zgromadzić zaledwie 281 punktów i przyłożyć piłkę na polu punktowym przeciwników jedynie 23 razy. Nic dziwnego, że zespół zwyciężył tylko trzy spotkania. Rozwiązaniem problemu ma być m.in. Alesana Tuilagi. Niezwykle niebezpieczny zawodnik, który w sezonie 2010/2011 zdobył najwięcej przyłożeń w lidze. Wygląda na to, że zmianie ulegnie również taktyka zespołu, do tej pory oparta na grze młyna. Zainwestowano w nową sztuczną murawę 4G, która sprzyja szybkiej grze. Myślę, że mimo tych zabiegów, skład nie jest jeszcze gotowy, aby rzeczywiście na stałe zagościć w środku tabeli. Prawdopodobnie wizyta na północy Anglii okaże się dla kilku zespołów nieprzyjemna. Falcons mogą przysporzyć paru niespodzianek. Powinni także uchronić się przed bezpośrednim zagrożeniem spadkiem, ale sezon zakończą raczej w dolnej części tabeli.
Transfery:
Doszli: Juan Pablo Soccino (Rotherham), RukiTipuna (Bristol), Calum Green (Yorkshire Carnegie), Rob Hawkins (Leicester), Eric Fry (London Scottish), Alesana Tuilagi (NTT Shining Arcs), Andy Tuilagi (NG Dragons), Josh Furno (Biarritz), Ulili Kolo’ofai (Colomiers), Kane Thompson (Chiefs)
Odeszli: Chris Pilgrim (Yorkshire Carnegie), James Fitzpatrick (Yorkshire Carnegie), Fraser McKenzie (Edinurgh), Franck Montanella (Biarritz), Alex Crockett (zakończył karierę), Joel Hodgson (Northampton), Grant Shiells (Bath, Harry Spencer (Macon)
London Welsh 11 (mistrz Championship)
Beniaminek, który już raz zakosztował smaku Aviva Premiership powraca. London Welsh pokonali w finale bardzo silny zespół Bristol i zasłużenie znaleźli się w szeregach najlepszych. Zadanie na nowy sezon jest jasne – pozostać wśród elity. Myślę, że tym razem utrzymanie w lidze jest bardziej realne niż poprzednio. Klub był bardzo aktywny na rynku transferowym. Doszło aż 25 nowych zawodników, a 20 postanowiło grać gdzie indziej. Najbardziej spektakularnym nabytkiem jest bez wątpienia Piri Weepu! Nowozelandzki łącznik młyna jest jednym z najlepszych zawodników na swojej pozycji i na pewno wniesie do gry dużo doświadczenia. U jego boku wystąpi inny weteran – łącznik ataku Olly Barkley. Ten duet powinien być w stanie skutecznie dowodzić grą. Pozostaje pytanie, czy tak przemodelowany skład zdąży zgrać się wystarczająco szybko. Czy duch, który poniósł do zwycięstwa w Championship, nie uleciał wraz z zawodnikami, którzy odeszli?
Transfery:
Doszli: Olly Barkley (Scarlets), Nic Reynolds (Scarlets), Tristan Roberts (Bristol), Chris Elder (Plymouth), Paul Rowley (Plymouth), Taione Vea (Wasps), Ricky Reeves (Wasps), Shane Cahill (Cornish Pirates), James Sandford (Cornish Pirates), Jack Gilding (Viadana), Jimmy Litchfield (Hartpury), Nathan Taylor (Hartpury), Cameron Goodhue (Worcester), Dean Schofield (Worcester), Jesse Liston (Blackheath), Josh McNally (Henley), Koree Britton (Gloucester), Tim Molenaar (Harlequins), Darren Waters (NG Dragons), Lachlan McCaffrey (Brumbies), Pablo Henn (Limoges), Piri Weepu (Blues), Eddie Aholelei (Rebels), James Down (Cardiff Blues), Ben Cooper (Bedford)
Odeszli: Mitch Lees (Exeter), Billy Moss (Bedford), Peter Edwards (Scarlets), Kevin Davis (Ealing), Tai Tuisamoa (London Scottish), Cai Griffiths (Ospreys), James Tideswell (Yorkshire Carnegie), Andy Titterrell (zakończył karierę), Ollie Frost (zakończył karierę), Sonny Parker (zakończył karierę), Joe Ajuwa, Rob Andrew, Mike Denbee, Alec Hepburn, Toby L’Esragne, Ian Nimmo, John Quill, Hudson Tonga’uiha
London Irish 12 (10)
W poprzednim sezonie London Irish byli typowani jako jeden z kandydatów do spadku. Mimo że ostatecznie uplasowali się na dziesiątej pozycji, to ich gra pozostawiała wiele do życzenia. Chociaż udało się nieco wzmocnić formację młyna, to z ataku odeszło kilku kluczowych zawodników. Marland Yarde, Sailosi Tagicakibau i James O’Connor postanowili zmienić barwy. Według mnie Irish będą mieli spory problem z pozostaniem w Premiership. Patrząc na obecny skład, trudno wytypować zawodników, którzy byliby w stanie odwrócić bieg spotkania i zbudować akcję „z niczego”, jak czasem robili to wspomniani wcześniej gracze.
Transfery:
Doszli: Tom Court (Ulster), Tom Guest (Harlequins), Eoin Griffin (Connacht), Luke Narraway (Perpignan), Daniel Leo (Perpignan), James Short (Saracens), Geoff Cross (Edinburgh), Sean Cox (Edinurgh), Scott Steele (Leicester), Conor Gilsenan (Leinster), Chris Noakes (Blues)
Odeszli: Marland Yarde (Harlequins), James O’Connor (Toulon),Declan Danaher (zakończył karierę), Ian Gough (NG Dragons), Ian Humphreys (Ulster), CJ van der Linde (Eastern Province), Setaimata Sa (Hull RL), Bryn Evans (Biarritz), Chris Hala’ufia (Scarlets)
Etykiety:
2014/2015,
Aviva Premiership,
Bath,
Gloucester,
Harlequins,
Leicester Tigers,
Liga,
Northampton Saints,
Rugby,
Sale Sharks,
Saracens,
Zapowiedź
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















