MyMenu1

poniedziałek, 12 września 2016

Trzecia runda The Rugby Championship

Trzecia runda The Rugby Championship była bardzo interesująca. Szczególnie dobrze zaprezentowała się drużyna Argentyny. Pumy grały jak równy z równym i do pewnego mometu bardzo skutecznie przeciwstwiały się potężnym All Blacks.

Wszystkich którzy przegapili mecze namawiam do nadrobienia zaległośći.
Poniżej linki do obu spotkań rozegranych w ten weekend.




środa, 7 września 2016

Gatland trenerem British and Irish Lions


Warren Gatland został wybrany trenerem British and Irish Lions podczas tournée po Nowej Zelandii, które odbędzie się w przyszłym roku. Gatland już trzeci raz z rzędu będzie zaangażowany w przygotowania Lwów Brytyjskich. W 2009 brał udział w wyprawie do RPA a w 2013 poprowadził zespół do historycznego zwycięstwa w Australii. Zawodnicy Lions przerwali wówczas pasmo porażek i pierwszy raz od 16 lat zatriumfowali w serii test meczów.

Niedługo po ogłoszeniu decyzji, szkoleniowiec powiedział „Trenowanie zespołu British and Irish Lions jest ogromnym przywilejem. Tournée w 2013 było dla mnie jednym z największych osiągnięć w karierze i czuję się wyróżniony otrzymując tą rolę ponownie. Szansa na pracę z najlepszymi zawodnikami Anglii, Walii, Szkocji i Irlandii jest marzeniem każdego trenera. Mamy do wyboru niezwykle utalentowanych zawodników. […] Po ostatnim pobycie w Nowej Zelandii wiem jak dużą ekscytację wywołuje przyszły rok. […] Jestem w 100% przekonany, że jesteśmy w stanie zwyciężyć w Nowej Zelandii.”

Zadanie na pewno nie będzie łatwe. Pierwszy mecz przewidziany jest zaledwie tydzień po finałach Aviva Premiership i PRO12. Warto też nadmienić, że All Blacks nie przegrali na własnym terenie od 2009 roku! Jako trener Walii Gatland grał przeciwko Nowej Zelandii dziesięciokrotnie, wszystkie mecze zakończyły się porażką. Lwy Brytyjskie są jednak unikatową drużyną, która już wielokrotnie zadziwiała kibiców rugby. Być może także tym razem uda się wykrzesać magię i pokonać zespół All Blacks! Taka nadzieja z pewnością towarzyszyć będzie ponad 20 000 kibiców z Wielkiej Brytanii którzy wybierają się na żywo dopingować swoich ulubieńców.

poniedziałek, 5 września 2016

Aviva Premiership – runda 1


Rozpoczął się kolejny sezon Aviva Premiership! Pierwsza kolejka była bardzo ekscytująca. Doszło do kilku ciekawych rozstrzygnięć, a kibice w Kingsholm byli świadkami niezwykłego starcia pomiędzy Gloucester i Leicester. Rywalizacja z roku na rok staje się coraz ciekawsza. Pierwszy weekend potwierdził, że angielska liga kolejny raz dostarczy fanom rugby w Europie niezapomnianych emocji oraz meczów na najwyższym poziomie. Poniżej krótkie podsumowanie każdego ze spotkań.


Gloucester - Leicester Tigers 31:38
Piątkowy mecz otwierający nowy sezon Premiership był zdecydowanie najlepszym spotkaniem kolejki. Pierwsza połowa należała do Gloucester. Matt Scott zdobył przyłożenie dla gospodarzy w 11. minucie. Tigers odpowiedzieli co prawda akcją, którą zakończył Manu Tuilagi jednak zespół Gloucester rozkręcał się z minuty na minutę aż osiągnął totalną dominację. W 44. minucie za sprawą przyłożeń Scotta, Sharplesa i Purdy’ego, oraz celnym kopom Laidlawa rugbiści w tradycyjnych strojach w biało-wiśniowe pasy prowadzili aż 31:7. Zespół Leicester już nie raz udowodnił, że nigdy się nie poddaje. W drugiej połowie przyjezdni przejęli inicjatywę, zaczęli grać dużo mądrzej taktycznie i przede wszystkim o wiele skuteczniej. Prowadzeni przez Sama Harrisona, który znakomitymi kopami zyskiwał przewagę terytorialną Leicester zaczęli odrabiać straty. W 46. minucie przyłożenie zdobył JP Pietersen a niedługo później Sam Harrison. Freddie Burns systematycznie dokładał punkty z celnych kopów na bramkę. Tigers uruchomili młynarzy, który raz po raz zagrażali rywalom trudnymi do obrony maulami. Ostatecznie goście przyłożyli piłkę na polu punktowym przeciwnika jeszcze dwukrotnie – Brendon O’Connor w 75. minucie i Sam Harrison w 81. minucie. Nieprawdopodobna pogoń zakończyła się sukcesem, rugbiści Leicester odwrócili losy spotkania i zwyciężyli 31:38!

Newcastle Falcons – Sale Sharks 19:17
W drugim piątkowym meczy zmierzyły się ze sobą dwie drużyny z północy Anglii. Spotkania pomiędzy tymi rywalami zazwyczaj są bardzo zacięte, podobnie było także i tym razem. Pierwsze punkty na koncie gospodarzy zapisał Mike Delany, który trafił karnego w 6. minucie. Nowy łącznik ataku Sale – AJ MacGinty – odpowiedział tym samym w 20. minucie. Przyjezdni popełniali jednak zbyt wiele błędów, duża ilość karnych zawodników Sharks sprawiła, że ekipa Newcastle przez większość pierwszej połowy była w ofensywie. Ostatecznie ataki zakończyły się sukcesem. Przyłożenie w 35. minucie zdobył Sinoti Sinoti. Po zmianie stron goście grali nieco lepiej. Co prawda dobrze dysponowany kopacz Newcastle - Mike Delany systematycznie dokładał punkty z podstawki, jednak przyjezdni zaczęli odrabiać straty. Dwa przyłożenia, które zdobyli Johnny Leota oraz Byron McGuigan i celne podwyższenia sprawiły, że rugbiści Sale byli bliscy wykradzenia zwycięstwa. W ostatniej minucie meczu Dan Mugford kopał karnego, który mógł zapewnić jego drużynie wygraną. Kop jednak okazał się niecelny i gospodarze mogli odetchnąć z ulgą, zapisując na swoim koncie cenne 4 punkty.

Saracens – Worcester Tigers 35:3
Mistrzowie Anglii zaczęli obronę tytułu na Twickenham, gdzie bez większych problemów pokonali Worcester Warriors. W pierwszej połowie punkty zdobywali jedynie kopacze, ale 40 minut drugiej odsłony meczu w zupełności wystarczyło aby Saracens zapewnili sobie punkt bonusowy. Przyłożenia zdobyli Jamie George, Alex Lozowski, Schalk Burger i Ben Spencer. Na specjalną uwagę zasłużył Alex Lozowski, który znakomicie dyrygował grą swojego zespołu z pozycji łącznika ataku. Charlie Hodgson zakończył bowiem karierę a Owen Farrell jest kontuzjowany. Dobrze widzieć, że Sarries mają w swoich szeregach kolejnego bardzo utalentowanego gracza, który z powodzeniem zastępuje nieobecnych zawodników.

Harlequins – Bristol 21:19
W drugim spotkaniu „Double Header” na Twickenham beniaminek przysporzył wiele kłopotów ekipie Quins. Rugbiści Bristol, którzy powrócili w szeregi angielskiej elity dość nieoczekiwanie wyszli na prowadzenie 14:3. Pierwsze punkty zdobył weteran – Tom Varndell, który w tym sezonie stanie przed szansą na odebranie Markowi Cueto rekordu największej ilości przyłożeń w Premiership. Varndell zapisał na swoim koncie 86 przyłożeń, aby zrównać się z emerytowanym Cueto potrzebuje jeszcze czterech. Drugie punkty zdobył Tusi Pisi. Harlequins wkrótce odrobili straty. Tuż przed przerwą piłkę na polu punktowym położyli Marland Yarde oraz Joe Marchant. Co prawda po zmianie stron ekipa z Bristolu zdołała jeszcze raz przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę jednak celne kopy najlepszego zawodnika meczu - Nicka Evansa, zadecydowały o wygranej Harlequins. 

Northampton Saints – Bath 14:18
Pierwsza połowa meczu zakończyła się wynikiem 0:6. Karnego i dropgola trafił George Ford. Po zmianie stron reprezentant Anglii dołożył jeszcze 3 karne i kolejnego dropa. Ekipa Bath prowadziła aż 0:18, jednak ostatnie 10 minut spotkania należało do gospodarzy, którzy zaczęli odrabiać straty. Nic Groom zdobył dwa przyłożenia dla Saints, jednak oba podwyższenia okazały się niecelne. Rugbiści Bath odnieśli cenne zwycięstwo pokonując rywali na Franklin’s Gardens pierwszy raz od 16 lat!

Wasps – Exeter Chiefs 25:20
W niedzielnym pojedynku zmierzyły się ze sobą dwa silne zespoły. W obu brakowało co prawda kilku kluczowych zawodników, którzy leczą kontuzje jednak zmiennicy stanęli na wysokości zadania. Początek meczu należał do Exeter. Thomas Waldrom zdobył przyłożenie już w 3. minucie. Wasps odpowiedzieli co prawda ośmioma punktami Jimmiego Goppertha (karny i przyłożenie), jednak to Chiefs budowali przewagę. Punkty Willa Chdleya oraz celne kopy Henrego Slade sprawiły, że w 50. minucie przyjezdni zasłużenie prowadzili 8:20. Ostatnia część meczu należała do gospodarzy. W 52. minucie przyłożenie zdobył Dan Robson, a w 63. Debiutujący w barwach Wasps młynarz - Tommy Taylor. Jimmy Gopperth dołożył punkty z podstawki i gospodarze wyszli z pojedynku zwycięsko. 

wtorek, 9 sierpnia 2016

Trening Sale Sharks




Przygotowania do nowego sezonu Aviva Premiership idą pełną parą. Kluby wkrótce rozegrają sparingi, które pozwolą zawodnikom wejść w rytm ligowych starć czekających na nich od drugiego września.

Kilka dni temu miałem okazję obserwować trening drużyny Sale Sharks. Klub zaprosił 500 kibiców, na normalnie zamknięte dla publiczności, obiekty treningowe. Fanów powitał Mark Cueto - zawodnik który zdobył najwięcej przyłożeń w Premiership. Po krótkim wprowadzeniu w plan dnia, na boisko wybiegło ponad 50 zawodników, a trener Steve Diamond wytłumaczył jak przebiegać będzie trening. Sesja była bardzo ciekawa. Zawodnicy młyna ćwiczyli z opornicą. Siła i technika elitarnych graczy oglądane z bliska zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Kolejnym elementem były zagrywki w aucie, do których wkrótce dołączył trening maula autowego - jednego z największych atutów Sale. W tym czasie zawodnicy ataku ćwiczyli rozwiązania ofensywne. Mimo że nie pokazali nic spektakularnego, to szybkość, intensywność i precyzja z jaką wykonywali ćwiczenia imponowały zgromadzonym fanom. Ostatnim elementem treningu była seria różnego rodzaju gier szkolnych w formacie 15 na 15.  Cała sesja, choć ze zrozumiałych względów nie ujawniała zbyt wielu rozwiązań taktycznych, była ciekawa i pozwoliła trochę lepiej zorientować się jak trenują profesjonalne zespoły.

Kolejną atrakcją była możliwość wejścia za kulisy. Mark Cueto oprowadził kibiców po treningowych obiektach klubowych i wytłumaczył jak wygląda "dzień w pracy" zawodowego rugbisty. Obejrzałem m.in. salę odpraw, pokój trenerów i salę do analizy wideo. Każdy trening filmowany jest bowiem przy użyciu drona a zawodnicy poddawani są szczegółowej analizie. Największe wrażenie zrobiła na mnie jednak siłownia. Wyposażenie składało się w większości z pomostów ciężkoatletycznych, stanowisk do przysiadu oraz sztang, ciężarów i hantli. Nie było żadnych atlasów czy przyrządów do ćwiczeń wyizolowanych mięśni, tak popularnych na komercyjnych siłowniach. Znalazła się za to salka wyposażona w sprzęt fizjoterapeutyczny dla kontuzjowanych zawodników.

Ostatnim elementem programu była rozmowa z trenerami, zawodnikami i nowym właścicielem klubu. Z tego co mówili wyraźnie wynika, że celem na ten sezon będzie walka o miejsce w pierwszej czwórce. Mam nadzieję że klub zdoła zrealizować to założenie.

niedziela, 7 sierpnia 2016

Zaległości

W ostatnich kilku miesiącach byłem zaangażowany w wiele pozarugbowych aktywności. O maratonach wspomniałem już na blogu. Oprócz zawodów na królewskim dystansie brałem również udział m.in. w wyścigach rowerowych i triathlonie. Nietypowe dla rugbisty wyzwania sprawiły że blog pozostawał mniej aktywny niż zazwyczaj.

Oczywiście nie straciłem zainteresowania owalną piłką. Pragnę więc uspokoić czytelników zaniepokojonych przyszłością bloga. Większość zadań sportowych które odciągały mnie od pisania została zrealizowana. Wkrótce nadrobię zaległości i powrócę do zamieszczania regularnych artykułów.

sobota, 2 kwietnia 2016

Rugbista-maratończyk


Rugby jest sportem dla ludzi w każdym wieku. W Anglii organizowane są zajęcia dla dwulatków, które bawią się miękką owalną piłką wykonaną z gąbki. Najstarsi aktywni zawodnicy mają po kilkadziesiąt lat – o jednym z nich pisałem w moim wcześniejszym artykule. Oprócz najbardziej wymagających odmian – piętnastoosobowej i trzynastoosobowej, entuzjaści owalnej piłki mogą rywalizować grając np. w siódemki czy nieco mniej znane dziesiątki. Dodatkowo są jeszcze wersje bezkontaktowe np. touch rugby lub tag rugby. 

Różnorodność jest więc całkiem spora, mimo tego niektórzy zawodnicy, oprócz kariery rugbisty próbują znaleźć satysfakcję, również w innych sportach. Najbardziej znanym przykładem jest Sonny Bill Williams – utytułowany Nowozelandczyk, który grał w reprezentacji swojego kraju w rugby piętnastoosobowym, trzynastoosobowym i siedmioosobowym postanowił spróbować kariery boksera.  Wygrał wszystkie profesjonalne walki i został mistrzem Nowej Zelandii. 

Victor Costello występujący w barwach Leinster gdzie rozegrał 126 meczów i reprezentacji Irlandii – 39 meczów, startował z pchnięciu kulą na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku.
Rob Waddell, który grał dla nowozelandzkiej ekipy Waikato zdobył złoty medal w wioślarstwie na Igrzyskach Olimpijskich w Sydney w 2000 roku.

Przykładów jest oczywiście więcej. Sam gram w drużynie z kolegą, który oprócz rugby uprawia triathlon. Z powodzeniem startuje w zawodach na dystansie pół ironmana. To między innymi za jego namową zacząłem interesować się udziałem w innych sportach. Obecnie ja również biorę udział w zawodach triathlonowych, ale przede wszystkim wciągnąłem się w bieganie na długich dystansach. Już wkrótce czeka mnie spore wyzwanie, mam zamiar przebiec dwa maratony w przeciągu czterech tygodni. Najpierw wystartuję w Maratonie Manchesterskim a później w Maratonie Lubelskim. Oprócz satysfakcji z ukończenia mam zamiar wspomóc finansowo fundację Matta Hampsona.

Matt Hampson doznał bardzo ciężkiej kontuzji podczas treningu młyna reprezentacji Anglii U21 w 2005 roku i został sparaliżowany od szyi w dół. Mimo że tragiczny w uraz na zawsze odmienił jego życie, Matt nie stracił pasji do owalnej piłki. Jest znanym dziennikarzem piszącym m.in. dla magazynu „Rugby World”, założył również fundację pomagającą ludziom, którzy podobnie jak on doznali ciężkich kontuzji podczas uprawiania sportu. Wszystkich chętnych, którzy chcieliby wspomóc moją akcję i pomóc rozwijać się fundacji zachęcam do odwiedzenia strony przez, którą można wpłacać datki https://www.justgiving.com/rocky-rugby