MyMenu1

wtorek, 17 grudnia 2013

Heineken Cup – sytuacja po 4 rundach

Ostatnie dwa weekendy zmagań w Heineken Cup dostarczyły wielu emocji. Osiem drużyn wygrało mecz i rewanż. Ustanowiony został nowy rekord popularności. Aż 635 635 kibiców obejrzało mecze pierwszych czterech rund. Nie obyło się bez niespodzianek i dramatycznych zwrotów akcji. 

Northampton Saints dostali srogą lekcję od Leinster, by tydzień później zaszokować rugbowy świat i zwyciężyć na Aviva Stadium. Rugbiści Edinburgh pokonali Gloucester na Kingsholm, a ekipa Toulouse oddała punkty Irlandczykom z Connacht. Zawodnicy Leicester złamali francuskie serca, w ostatniej minucie odbierając zwycięstwo Montpellier. Był to pierwszy sukces Tigers na francuskiej ziemi od 2006 roku. Gracze Munster, podobnie jak ich angielscy koledzy, wykradli wygraną z rąk zespołu Perpignan.

Do tej pory zdobyto 189 przyłożeń (średnio cztery na mecz) oraz 1943 punkty (średnio 40 na mecz). Jedynym niepokonanym klubem jest jeden z faworytów do tytułu – Ulster. Na kartach historii zapisał się także skrzydłowy Clermont – Naipolioni Nalaga, który zdobył najszybsze 5 punktów w dziejach turnieju. Przyłożył piłkę na polu punktowym rywali już w 18 sekundzie meczu!

Jak widać, Heineken Cup kolejny raz przysporzył europejskim kibicom wielu niezapomnianych wrażeń. Szkoda, że być może oglądamy ostatnie wydanie Pucharu w obecnej formie…

Poniżej zamieszczam wyniki oraz aktualne tabele.









sobota, 14 grudnia 2013

Oxford lepszy od Cambridge


Kilka dni temu na stadionie Twickenham odbył się bardzo ciekawy mecz. Drużyny Uniwersytetów Cambridge i Oxford, 132 raz walczyły o dominację. W dotychczasowej 141-letniej historii starć, 56 razy zwyciężał Oxford, 61 Cambridge, a 14 razy padł remis.

Tym razem zdecydowanie lepsi okazali się rugbiści w ciemnoniebieskich koszulkach Oxfordu, którzy zwyciężyli jasnoniebieskich rywali 33:15. Była to ich czwarta z rzędu wygrana. Klucz do sukcesu stanowiła rewelacyjna gra zawodników formacji młyna. Dowodzeni przez byłego gracza Sale – Johna Cartera – młynarze Oxfordu siali prawdziwe spustoszenie w szeregach przeciwników. Kapitan Carter – przypominający zarówno wyglądem jak i stylem gry Sebastiena Chabala – został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu. Zdobył ważne, pierwsze przyłożenie dla swojej drużyny i przede wszystkim bardzo mądrze dowodził grą, wielokrotnie samemu kreując niebezpieczne sytuacje.

Cień na zwycięstwo Oxfordu rzuciła czerwona kartka otrzymana przez łącznika ataku Sama Egertona. Mecze pomiędzy uniwersytetami zazwyczaj toczyły się w duchu fair-play. Sędziowie pokazali zaledwie trzy żółte kartki od 1872 roku. Egerton niechlubnie zapisał się na kartach historii jako pierwszy gracz wyrzucony z boiska.

Mimo gry w osłabieniu przez większość drugiej połowy, dominacja Oxfordu była na tyle widoczna, że rywale nie zdołali wykorzystać przewagi zawodnika.

Warto dodać, że rywalizacja z roku na rok, staje się coraz bardziej profesjonalna. W obu ekipach występują zawodnicy z doświadczeniem w Premiership. Mecze na Twickenham cieszą się więc dużym zainteresowaniem, przyciągając na stadion wielu kibiców.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Australia mistrzem świata!


Rugby trzynastoosobowe jest bardzo popularne na północy Anglii. Nikogo nie powinien więc dziwić fakt, że na finał Mistrzostw Świata, które odbywały się w Anglii i Walii, wybrano stadion Manchesteru United. Chociaż tej odmianie rugby poświęcam nieco mniej uwagi niż „piętnastkom” i znacznie rzadziej bywam na meczach najlepszych drużyn, nie mogłem odmówić sobie przyjemności uczestniczenia w tak doniosłym wydarzeniu.

Jako jeden z 74 468 kibiców, którzy zasiedli na trybunach Old Trafford, obserwowałem zmagania dwóch najlepszych zespołów na świecie. Zdecydowanym faworytem byli Australijczycy, większość widzów dopingowała więc reprezentację Nowej Zelandii, która w dramatycznym półfinale pokonała Anglię. 
Szczególną uwagę przyciągał Sonny Bill Williams. Ten popularny, wszechstronny sportowiec wybiegł na boisko, jako aktualny mistrz świata w rugby piętnastoosobowym, rugby trzynastoosobowym, a także bokserski mistrz Nowej Zelandii w wadze ciężkiej. Dwa dni przed finałem Sonny Bill Williams został wyróżniony tytułem najlepszego zawodnika roku, przyznanym przez Międzynarodową Federację Rugby League (odpowiednik IRB).


Mimo niezaprzeczalnego talentu Williamsa i jego kolegów, dzień należał do Australii. Kangury zagrały niemal bezbłędnie. Zdobyły pięć przyłożeń i przez całe spotkanie niepodzielnie dominowały na boisku.
W pierwszej połowie Billy Slater i Cooper Cronk przykładali piłkę na polu punktowym rywali, a Jonathan Thurston trafił cztery kopy z podstawki. Nowa Zelandia opowiedziała tylko jednym karnym i po czterdziestu minutach było 16:2.

Dla tych, którzy nie śledzą „trzynastek” wyjaśniam, że punktacja jest nieco inna niż w rugby piętnastoosobowym. Przyłożenie warte jest 4 punkty, podwyższenie i karny 2, a dropgol 1.

Australia grała z niezwykłą precyzją. Rewelacyjna gra nogą w połączeniu z bardzo silną, skuteczną obroną sprawiły, że rywale nie mieli wielu szans, by zagrozić polu punktowemu. Po zmianie stron przewaga Kangurów stała się jeszcze wyraźniejsza. Już w pierwszej minucie po wznowieniu gry Billy Slater wykończył fantastyczną akcję Jonathana Thurstona i Dariusa Boyda. To odebrało resztki nadziei ekipie Nowej Zelandii. 11 minut później niezwykle ofiarnie zagrał Brett Morris, który zdobył przyłożenie, przypłacając swój wysiłek zderzeniem z banerami reklamowymi poza końcową linią boiska. Na szczęście zawodnikowi nic się nie stało. W 72. minucie Jarryd Hayne złapał przechwyt i po 50-metrowym rajdzie oddał piłkę Morrisowi, który zaliczył drugie tego dnia przyłożenie. Podwyższenie trafił bezbłędny Jonathan Thurston. Był to jego siódmy celny kop. Skuteczność oraz znakomita gra sprawiły, że Thurston został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu.

Australia w pełni zasłużenie zwyciężyła Nową Zelandię 34:2, zapisując na swoim koncie dziesiąty tytuł Mistrzów Świata.

czwartek, 28 listopada 2013

Ciąg dalszy zamieszania wokół Heineken Cup


To, co dzieje się wokół przyszłości europejskich pucharów przypomina scenariusz telenoweli. Najpierw francuskie i angielskie kluby wycofały się z rywalizacji w Heineken Cup. Później zainteresowane strony wielokrotnie zmieniały zdanie co do tego, w jakim kierunku idą negocjacje. Ostatecznie wydawało się, że dojdzie do podziału. Kluby z Walii, Szkocji, Irlandii i Włoch miały pozostać wierne ERC, a zespoły z Francji i Anglii utworzyć nowy turniej pod nazwą The Rugby Champions Cup. Intencją francusko-angielskiego paktu było przyciągnięcie na swoją stronę także ekip z Walii i pozostałych krajów uczestniczących w dotychczasowych rozgrywkach.

Sytuacja zmieniła się diametralnie. Francuska federacja FFR zaoferowała klubom z TOP 14, wysoki bonus finansowy, jeśli zgodzą się pozostać w Heineken Cup. Oferta była na tyle poważna, że Francuzi opuścili swoich angielskich sojuszników i zdecydowali się na pozostanie w rozgrywkach. Kluby angielskie, które rozpoczęły rebelię, będąc pewnymi poparcia ekip TOP 14 zostały „na lodzie”. Ich oficjalne stanowisko nie jest jeszcze znane, ale wydaje się wątpliwe, by Anglicy zdecydowali się na powrót do starego układu sił. Przynajmniej tak twierdzą eksperci, bo w tej politycznej potyczce trudno być czegokolwiek pewnym. Czy europejskie puchary odbędą się bez drużyn angielskich, tak jak miało to miejsce w sezonie 1998/1999? O tym przekonamy się już wkrótce.

środa, 27 listopada 2013

Podsumowanie ósmej kolejki Aviva Premiership


Podopieczni Stuarta Lancastera zakończyli jesienne testmecze i uwaga angielskich kibiców ponownie skupia się na zmaganiach ligowych. Ósma kolejka Aviva Premiership nie przyniosła zbyt wielu niespodzianek. Mecze wygrywali faworyci.

SaleSharks – Worcester Warriors 26:10
W piątek Sale Sharks pokonali Worcester Warriors, inkasując niezwykle istotny punkt bonusowy. Rekordzista pod względem zdobytych przyłożeń w lidze – Mark Cueto – zapisał na swoim koncie kolejną „piątkę”. Oprócz niego piłkę na polu punktowym gości przykładali: Tom Arscott, Dan Braid i James Gaskell. Dobrze spisywał się Danny Cipriani, który systematycznie zwiększa swoje szanse na powrót do reprezentacji. Warriors przegrali ósmy mecz i ich sytuacja staje się coraz poważniejsza. Ekipę z Worcester czekają w tym roku jeszcze trzy trudne mecze z Saints, Gloucester i Saracens – o punkty będzie więc niezwykle trudno.

Exeter Chiefs – Saracens 9:16
Saracens kontynuują imponujący start sezonu. Tym razem pokonali na wyjeździe dobrze spisujący się zespół Exeter. Jedyne przyłożenie w meczu zdobył Ben Ransom, osiem punktów z podstawki dołożył Alex Goode i Sarries schodzili na przerwę prowadząc 3:13. Chiefs są bardzo ambitną drużyną, która zawsze gra do końca. Także tym razem pokazali charakter i byli o włos od odebrania zwycięstwa rywalom. Najpierw dwa karne kopnął Gareth Steenson, który zdobył swój setny punkt w tym sezonie. Później Tom Johnson był bliski zdobycia przyłożenia. Powtórka wideo pokazała jednak, że punkty nie mogą być zaliczone. Chiefs musieli zadowolić się jedynie punktem bonusowym.

Harlequins – Gloucester 27:19
Ekipa Harlequins pnie się w górę tabeli. Trzecia wygrana z rzędu sprawiła, że Quins są już na czwartym miejscu. Początek meczu należał do przyjezdnych. Billy Twelvetrees zdobył pierwsze ze swoich dwóch przyłożeń. Gospodarze szybko otrząsnęli się z szoku i systematycznie budowali przewagę. W pewnym momencie prowadzili aż 27:5. Zawodnicy Gloucester zdołali co prawda nieco zmniejszyć straty, ale na wyrwanie zwycięstwa było za późno. Harlequins sprawili sobie miły prezent – zwycięski mecz odbywał się w pięćdziesiątą rocznicę występów drużyny na Twickenham Stoop. Dodatkowe powody do świętowania miał Danny Care, który rozegrał 150 spotkanie w ekipie Quins.

Leicester Tigers – London Irish 20:11
Powód do świętowania miał również Toby Flood, który przekroczył 1000 punktów zdobytych w lidze. Jego dwa karne i dwa podwyższenia pomogły Leicester Tigers odnieść istotne zwycięstwo. Oprócz cennych kopów Flooda gospodarze zainkasowali dwie „karne piątki”. London Irish odpowiedzieli jednym późnym przyłożeniem i dwoma karnymi, było to jednak zdecydowanie za mało, by zagrozić mistrzom. Goście wracają więc z Welford Road z zerowym dorobkiem punktowym.

Northampton Saints – Newcastle Falcons 18:0
Faworytem meczu byli rugbiści Northampton, jednak przyjezdni nie zlękli się renomy rywala. Do przerwy Saints prowadzili zaledwie 6:0, a ekipa Newcastle grała jak równy z równym. Po zmianie stron gospodarze wykorzystali swoje doświadczenie i dzięki przyłożeniom Jamesa Wilsona oraz Luthera Burrella powiększyli prowadzenie. Saints zajmują obecnie drugą pozycję w tabeli, tracąc do lidera dwa punkty. 

London Wasps – Bath 5:28
Ekipa Bath, jako pierwsza w tym sezonie, przełamała magię Adams Park i wywiozła zwycięstwo. Przyjezdni zaczęli od karnego trafionego przez Georga Forda. Ten sam zawodnik dołożył trzy punkty z dropgola, a skrzydłowy Semesa Rokoduguni zdobył przyłożenie „do szatni”. Po czterdziestu minutach rugbiści Bath prowadzili 0:11. Druga odsłona również należała do gości, którzy powiększyli przewagę do 0:21. Gospodarze odpowiedzieli przyłożeniem w 68. minucie, jednak ostatnie słowo należało do przyjezdnych, którzy w 76. minucie ustalili wynik na 5:28.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Nowa Zelandia ustanowiła kolejny rekord!


All Blacks, jako pierwsza profesjonalna drużyna narodowa w historii, wygrała wszystkie mecze w roku kalendarzowym. Imponująca seria czternastu wygranych w 2013 r., to kolejny z wielu sukcesów Nowej Zelandii, który potwierdza niepodzielną dominację mistrzów świata. 

Zadanie nie było proste. W myśl zasady „bij mistrza” każdy z przeciwników wychodzi na boisko dodatkowo zmotywowany, aby pokonać potężnych All Blacks. Najbardziej emocjonujący przebieg miało spotkanie rozegrane 24 listopada w Dublinie. Irlandia stanęła na wysokości zadania, zagrała najlepszy mecz od kilku lat i była o włos od historycznego sukcesu. Gospodarze wbrew wszelkim przewidywaniom zdominowali rywali i przez pierwszą połowę dyktowali warunki gry.

Conor Murray zdobył przyłożenie już w czwartej minucie, a Jonathan Sexton celnie podwyższył. Irlandczycy grali z olbrzymim zaangażowaniem, co wkrótce przyniosło rezultaty w postaci drugiej „piątki”. Tym razem, po znakomitej akcji Seana O’Briena na polu punktowe przeciwników przedarł się Rory Best. Sexton dołożył punkty z podstawki i w 11. minucie było 14:0. Niewiele później Rob Kearney przechwycił piłkę na własnych 22 metrach i po znakomitym rajdzie dodał kolejne pięć punktów dla gospodarzy. Podwyższenie tym razem okazało się niecelne. Po 19 minutach Irlandia wygrywała 19:0!

Trudno wyobrazić sobie lepszy start. Kibice i zawodnicy na Aviva Stadium byli uczestnikami niebywałego wydarzenia. Wydawało się, że Irlandia przełamie trwające 108 lat fatum i zasmakuje pierwszego zwycięstwa nad All Blacks. Mistrzowie świata zdołali jednak odpowiedzieć. Udało im się zdobyć siedem punktów po bardzo przytomnym zagraniu Aarona Crudena w 26. minucie, które pozwoliło przyłożyć piłkę na polu punktowym Julianowi Savea. Mimo tego, to gospodarze wciąż napierali. Byli bliscy zdobycia kolejnych punktów. Ich trud ostatecznie zaowocował trzema punktami z karnego w 33. minucie. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 22:7.

Po zmianie stron, bliski zdobycia przyłożenia był Israel Dagg, jednak znakomita obrona Kearneya i Murraya udaremniła jego wysiłki. Cruden trafił karnego w 53. minucie i zmniejszył stratę do 12 punktów. W ostatnich dwudziestu minutach gra gości uległa znacznej poprawie. Ich wysiłki zostały nagrodzone przyłożeniem zdobytym przez Bena Franksa. Cruden trafił podwyższenie i przewaga Irlandii stopniała do pięciu punktów. 
Czas działał na korzyść gospodarzy. W 80. minucie Irlandczycy nadal prowadzili. All Blacks pokazali jednak prawdziwy charakter. Grając do „martwej piłki” zbudowali wielofazową akcję, stopniowo zyskując terytorium. Ich wysiłki zostały zwieńczone sukcesem. Crotty przedarł się na pole punktowe rywali, a Cruden złamał serca Irlandii trafiając podwyższenie. Mecz zakończył się wynikiem 22:24.

Gratulacje dla Nowej Zelandii za niesamowity „powrót” i zakończenie roku bez porażki. Wielkie słowa uznania należą się również rugbistom Irlandii, którzy zagrali fantastyczny mecz. Moim zdaniem najlepszy z jesiennych testów.