Turniej Six Nations zakończył się w wielkim stylu. Pora na rozstrzygnięcie zabawy na najlepszego typera, powadzonej przez blog rocky-rugby.pl portal RugbyPolska.pl i producenta odzieży sportowej Gonga Rugby. Zwycięzcą został Mateusz Kwiatkowski, który poprawnie przewidział aż 14 meczów.
Gratulacje! Proszę o kontakt w celu uzgodnienia szczegółów otrzymania nagrody.
W naszej lidze wzięło udział 33 zawodników. Rywalizacja była zacięta, każdą rundę wygrał inny gracz. Dziękuję wszystkim za udział i zapraszam ponownie za kilka miesięcy, gdy będziemy typować rezultaty meczów Pucharu Świata.
Pora na krótkie podsumowanie czwartej rundy Six Nations. Hitem kolejki był bez wątpienia mecz Walii z Irlandią. Podopieczni Joe Schmidta przystępowali do spotkania z dużym optymizmem, popartym serią zwycięstw i dobrą grą w poprzednich spotkaniach. Cardiff zamienił się jednak w twierdzę nie do zdobycia. Gospodarze, dzięki celnym kopom Leigh Halfpennego szybko zbudowali przewagę. Po niecałym kwadransie gry prowadzili 12:0. Irlandia jeszcze przed przerwą zmniejszyła straty do 6 punktów. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 15:9. Po zmianie stron goście bez ustanku próbowali sforsować obronę rywali. Długie ataki, często trwające ponad 20 faz były jednak odpierane przez rewelacyjnie spisującą się obronę gospodarzy. Defensywa okazała się kluczem do zwycięstwa. Przyjezdni, mimo wielu prób, nie potrafili przebić się przez zdeterminowanych przeciwników. Walijczycy wykonali aż 289 szarż! Przyłożenie Williamsa oraz celne kopy Halfpennego wystarczyły do odniesienia cennego zwycięstwa. Irlandia musiała pogodzić się z pierwszą w tym turnieju porażką, i zapomnieć zarówno o Triple Crown, jak i Grand Slam. Spotkanie zakończyło się wynikiem 23:16.
Calcutta Cup kolejny raz trafił w ręce Anglików, którzy na Twickenham pokonali Szkotów 25:13. Mecz rozpoczął się po myśli gospodarzy, którzy z dużą swobodą przełamywali linię korzyści. Jonathan Joseph zdobył punkty już w 4. minucie i przez chwilę zanosiło się na wysokie zwycięstwo. Anglikom zabrakło jednak dokładności wykończenia niebezpiecznych akcji a goście zdołali się w porę pozbierać i mecz stał się bardziej wyrównany. Wkrótce Szkoci zaczęli stwarzać problemy i przed przerwą, dzięki przyłożeniu Marka Bennetta i celnym kopom Greiga Laidlawa wyszli na powadzenie 10:13. Po zmianie stron punktowali już tylko gospodarze, którzy wyraźnie przeważali i odnieśli zasłużone zwycięstwo 25:13.
W trzecim spotkaniu Francja zwyciężyła w Rzymie 0:29. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem przyjezdnych 0:9. W drugiej części meczu ich przewaga stale się powiększała. Nawet Sergio Parisse, który wielokrotnie bywał talizmanem włoskiej ekipy nie był w stanie odmienić losów spotkania. Warto dodać, że mimo porażki charyzmatyczny trzecioliniowiec zapisał na swoim koncie rekord. Stał się zawodnikiem, który rozegrał najwięcej meczów w drużynie Azzurri.
Finałowa runda turnieju zapowiada się niezwykle ekscytująco. Szanse na zwycięstwo nadal mają aż cztery drużyny. Anglia, która obecnie zajmuje pierwszą pozycję w tabeli z niewielką przewagą małych punktów, zmierzy się z Francją. Aby myśleć o tryumfie musi wysoko wygrać. Plusem jest fakt, że Anglicy zagrają jako ostatni. Przed meczem będą więc znali wyniki innych spotkań i będą wiedzieć jak wysoko muszą zwyciężyć aby zdobyć mistrzostwo. Irlandia, która zajmuje drugie miejsce w tabeli zagra wyjazdowy mecz ze Szkocją. Podopieczni Joe Schmidta muszą pokonać rywali jak największą różnicą punktów, aby maksymalnie utrudnić zadanie pozostałym drużynom liczącym się w walce o pierwszą lokatę. Walia znajduje się w trudniejszej sytuacji. Bilans małych punktów to tylko +12, dla porównania Anglia ma +37 a Irlandia +33. Aby myśleć o zdobyciu tytułu. Walijczycy muszą więc wysoko rozbić Włochów w Rzymie i liczyć na to, że w innych meczach padną korzystne, niskie wyniki. Czwartym pretendentem jest Fancja. Szanse trójkolorowych są niewielkie. Do zwycięstwa potrzebują nie tylko pokonania Anglików ale również dwóch niespodzianek, czyli wygranych Szkocji i Włochów.
Poniżej skróty wszystkich trzech spotkań czwartej kolejki.
Trzecia runda Six Nations obfitowała w ekscytujące mecze. Wszystkie spotkania były bardzo wyrównane i dostarczyły wielu emocji. Poniżej krótkie podsumowanie oraz skróty z najlepszymi fragmentami.
Szkocja – Włochy 19:22
W Edynburgu doszło do sporej niespodzianki. Faworytem byli gospodarze, którzy mimo dwóch przegranych w poprzednich rundach mieli zdecydowanie więcej powodów do zadowolenia niż rywale. Mecz rozpoczął się po myśli miejscowych. Greig Laidlaw trafił karnego już w pierwszej minucie. Niedługo później Mark Bennett przechwycił piłkę i zdobył przyłożenie, Laidlaw dołożył podwyższenie i po 8 minutach Szkocja prowadziła 10:0. Goście odpowiedzieli skutecznym maulem. Punkty na swoim koncie zapisał Joshua Furno. Greig Laidlaw i Kelly Haimona wymienili po karnym i było 13:8. Szkocja miała przewagę terytorialną i była w posiadaniu piłki. Laidlaw trafił trzeciego karnego zwiększając przewagę do 16:8. Goście, dzięki przyłożeniu Vendittiego i podwyższeniu Haimony zdołali jednak zmniejszyć straty do jednego punktu.
Po zmianie stron Laidlaw trafił kolejnego karnego i zwiększył prowadzenie do 19:15. Gospodarze stracili jednak inicjatywę, zaczęli popełniać coraz więcej błędów i musieli odpierać coraz bardziej niebezpieczne ataki rywali. Włosi pokazali olbrzymią ambicję i nie poddawali się. Ich upór przyniósł efekty. W ostatniej akcji meczu sędzia przyznał im karną piątkę. Thomasso Allan dołożył 2 punkty z podstawki i mecz zakończył się zwycięstwem gości 19:22. Duże słowa uznania należą się zespołowi Azzurri, który walczył do końca i zasłużył na wygraną. Szkocja kolejny raz zawiodła. W poprzednich spotkaniach zabrakło jej dokładności i szczęścia, tym razem, nie potrafiła udokumentować przewagi i popełniła zbyt wiele niewymuszonych błędów. Wygląda na to, że Szkoci kolejny raz zakończą turniej z drewnianą łyżką, w ostatnich dwóch rundach ich rywalami będą, bowiem najlepiej grające ekipy – Irlandia i Anglia, które stanowią dużo większe wyzwanie niż dotychczasowi rywale.
Francja – Walia 13:20
W drugim sobotnim meczu, Walia pokonała na wyjeździe Francję 13:20. Było to czwarte z rzędu zwycięstwo Walijczyków nad Les Bleus! Dzięki korzystnemu rezultatowi, podopieczni Warrena Gatlanda nadal liczą się w walce o mistrzostwo.
Mecz był wyrównany, pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem przyjezdnych 3:6. Leigh Halfpenny trafił dwa karne a Camille Lopez jednego. Przełomowym momentem była akcja w 59. minucie zakończona przyłożeniem Dana Biggara. Niedługo później Halfpenny trafił kolejnego karnego i na 15 minut przed końcem spotkania goście prowadzili 6:17. Zdesperowani gospodarze odpowiedzieli akcją za 7 (przyłożenie Brice Dulina i podwyższenie Camille Lopeza). Doświadczona ekipa Walii, nie pozwoliła jednak na nic więcej. Leigh Halfpenny trafił piątego karnego i ustanowił wynik spotkania na 13:20.
Irlandia – Anglia 19:9
W hicie kolejki, w którym starły się ze sobą dwa niepokonane dotąd zespoły, silniejsza okazała się Irlandia. Mecz stał na wysokim poziomie, obie ekipy grały z dużym zaangażowaniem, jednak gospodarze byli zdecydowanie bardziej dokładni niż rywale. Podopieczni Joe Schmidta kolejny raz zaimponowali rewelacyjną taktyką i precyzją zagrań. Byli doskonali w przegrupowaniach a dobra gra nogą sprawiała rywalom wiele problemów. W pierwszej połowie punktowali tylko kopacze. Jonathan Sexton trafił trzy karne a George Ford odpowiedział jednym. Po zmianie stron gospodarze zwiększyli przewagę. Sexton dołożył kolejne 3 punkty z podstawki, a w 52. minucie jedyne przyłożenie w meczu zdobył środkowy ataku – Robbie Henshaw. Rewelacyjnie grający łącznik ataku dodał podwyższenie i było 19:3. Anglia zdołała nieco zmniejszyć rozmiary porażki za sprawą dwóch karnych Forda, ale wygrana gospodarzy pozostała niezagrożona.
Po trzech kolejkach, jedynym niepokonanym zespołem pozostaje Irlandia. Aby zdobyć Grand Slam musi pokonać Walię w Cardiff i Szkocję w Edynburgu. W walce o tytuł nadal liczą się Anglia i Walia.
Turniej Six Nations nabiera tempa. W drugiej rundzie kibice byli świadkami dobrych, emocjonujących meczów. Spotkanie na Twickenham miało co prawda nieco jednostronny przebieg. Anglia, szczególnie w drugiej połowie, była zdecydowanie za mocna dla Włochów i pewnie zwyciężyła 47:17. Mimo wysokiej wygranej, trener Stuart Lancaster był niezadowolony z powodu błędów w obronie, które pozwoliły przyjezdnym na zdobycie łatwych punktów. Gospodarze kolejny raz udowodnili jednak, że posiadają niezwykle mocny skład, a zmiennicy nie ustępują graczom pierwszej XV.
W drugim sobotnim spotkaniu, Irlandia stoczyła ciężką bitwę z Francją i wygrała 18:11. Mecz obfitował w mocne starcia i kolizje. Jonathan Sexton i Mathieu Bastareaud dwukrotnie zderzyli się głowami. Sexton wyszedł na tym gorzej niż przeciwnik i dołożył do kolekcji kilka szwów, kończąc spotkanie z bardzo opuchniętym okiem. Mimo tego irlandzki łącznik ataku doskonale sterował grą swojej drużyny i zdobył 15 z 18 punktów. Irlandia kontynuuje dobrą passę pod wodzą trenera Joe Schmidta. Zwyciężyła już 9 meczów z rzędu, jeśli zdoła pokonać Anglię w następnym spotkaniu, wyrówna swój rekord.
W niedzielnym meczu, Szkocja kolejny raz była bliska zwycięstwa i kolejny raz zaprzepaściła szansę, ulegając Walii w Edynburgu 23:26. Gospodarze grali odważnie, kreowali wiele niebezpiecznych sytuacji. Stuart Hogg ponownie rozegrał rewelacyjne zawody. W kluczowych momentach zabrakło jednak dokładności i zimnej krwi. Walia, szczególnie w drugiej połowie zagrała mądrzej od przeciwników i zaimponowała znakomitą obroną. Za 2 tygodnie Szkotów czeka mecz, który muszą wygrać, jeśli nie chcą skończyć turnieju w dole tabeli. Do Edynburga przyjeżdżają Włosi, a mecze pomiędzy tymi państwami, zawsze dostarczają wielu emocji. Zawodników Walii czeka trudne zadanie – wyjazd do Paryża, gdzie zmierzą się z niebezpieczną Francją.
Długo wyczekiwany turniej Six Nations rozpoczął się w wielkim stylu. Mecze pierwszej rundy dostarczyły wielu emocji. Gra stała na wysokim poziomie i kibice na pewno mogą czuć się usatysfakcjonowani. Poniżej krótkie podsumowanie meczów pierwszej kolejki.
Walia – Anglia 16:21
Do meczu w Cardiff Walia przystępowała w roli lekkiego faworyta. Angielski zespół występował bez wielu zawodników z pierwszego składu, którzy nie mogli zagrać z powodu kontuzji. W białych koszulkach było aż pięciu debiutantów a gospodarze wystawili bardzo doświadczony skład. Walijczycy mieli na koncie o 290 spotkań więcej niż przeciwnicy. Dwa lata temu podopieczni Warrena Gatlanda wysoko zwyciężyli na Millenium Stadium. Okazało się jednak, że zespół Stuarta Lancastera poradził sobie z trudnym zadaniem i pokonał rywali, z którymi następny raz zmierzy się w Pucharze Świata.
Mecz rozpoczął się po myśli gospodarzy, którzy narzucili bardzo mocne tempo i szybko zyskali przewagę. Leigh Halfpenny trafił karnego już w pierwszej minucie. Niedługo później wiązacz Taulupe Faletau podniósł piłkę z trudnego, cofającego się młyna na pięciu metrach. Akcję wykończył Rhys Webb, Halfpenny dodał 2 punkty z podwyższenia i po 8. minutach było 10:0. Goście zredukowali straty dzięki przytomnemu zagraniu Mike’a Browna. Obrońca kopnął piłkę po ziemi do skrzydłowego i pierwsze przyłożenie w reprezentacji zaliczył Anthony Watson. Halfpenny i Ford dołożyli po karnym a Dan Biggar trafił drop-gola tuż przed końcem pierwszej połowy. Gospodarze schodzili na przerwę, zasłużenie prowadząc 16:8.
Po zmianie stron Anglicy zdecydowanie podkręcili tempo i druga połowa należała do nich. Po akcji trwającej 20 faz Joanathan Joseph wymknął się z rąk obrońców i przyłożył piłkę na polu punktowym. Ford trafił podwyższenie i różnica zmalała do jednego punktu. Inicjatywa była po stronie przyjezdnych, którzy konstruowali niebezpieczne ataki i zepchnęli rywali do defensywy. George Ford miał szansę na przejęcie prowadzenia, ale karny okazał się niecelny. W 55. minucie Stuart Lancaster zaczął wprowadzać na boisko zmienników. Wejście rezerwowych jeszcze bardziej przyspieszyło tempo gry. W 61. minucie znakomicie grający James Haskell był bardzo bliski zdobycia przyłożenia. Ostatecznie zatrzymał go… słupek, a nieprzepisowe zagranie Alexa Cuthberta zażegnało niebezpieczeństwo. Skrzydłowy został jednak ukarany żółtą kartką i Walijczycy grali w osłabieniu. George Ford dołożył 3 punkty z karnego i pierwszy raz w tym spotkaniu Anglia wyszła na prowadzenie.
Niedługo potem Anglia cieszyła się ze zdobycia punktów. Powtórka wideo pokazała jednak, że przyłożenie Dave’a Attwooda nie może być zaliczone, ponieważ Nick Easter nieprzepisowo blokował rywala. W 78. minucie George Ford przypieczętował zwycięstwo celnym karnym i ustalił ostateczny wynik spotkania na 16:21.
Mecz potwierdził, że Anglia ma olbrzymie zaplecze i potrafi skutecznie radzić sobie z brakiem graczy z pierwszego składu. Na każdej pozycji ma kilku zawodników, którzy z powodzeniem zastępują kolegów. Wygląda na to, że polityka Stuarta Lancastera przynosi pożądane rezultaty.
Irlandia – Włochy 3:26
Broniąca tytułu Irlandia zwyciężyła w Rzymie Włochy, ale potrzebowała sporo czasu żeby się rozkręcić. Defensywa gospodarzy była bardzo skuteczna i goście mieli problem z konstruowaniem niebezpiecznych akcji. W pierwszej połowie punkty zdobywali tylko kopacze. Ian Keatley trafił trzy karne a Kelly Haimona jednego. Po czterdziestu minutach było jedynie 3:9.
Wynik kontaktowy utrzymywał się do 57 minuty, kiedy to Keatley trafił kolejnego karnego. Kluczowym momentem meczu była żółta kartka, którą otrzymał Leonardo Ghiraldini. Irlandczycy szybko wykorzystali przewagę gracza i w 4 minuty zdobyli 14 punktów. To przesądziło o losach meczu. Gdy gospodarze wrócili do pełnego składu Irlandia nie była w stanie powiększyć zdobyczy punktowej. Włosi mieli nawet szansę na honorowe przyłożenie, ale punkty nie zostały uznane.
Tuż przed rozpoczęciem meczu, kontuzji doznał Sean O’Brien, który wcześniej przez długi czas zmagał się z kontuzją barku. Mam nadzieję, że zawodnik wkrótce wróci do zdrowia i zobaczymy go w następnych meczach. Irlandia zasłużenie zwyciężyła, ale jej gra nie zachwyciła. Żeby obronić tytuł i zwyciężyć trudniejszych rywali, będzie musiała zagrać znacznie lepiej.
Francja – Szkocja 15:8
Mecz w Paryżu był pokazem świetnego rugby ze strony Szkocji. Przyjezdni byli o włos od pokonania Francji na Stade de France. Nowy trener wykonał kawał dobrej roboty i Szkoci grają coraz bardziej ekscytujące rugby.
W pierwszej połowie łącznik ataku Camille Lopez trafił trzy karne dla Francji. Greig Laidlaw odpowiedział trzema punktami dla gości a jedyne przyłożenie w meczu, po pięknej akcji zdobył Dougie Fife. Po 40 minutach Trójkolorowi prowadzili zaledwie 9:8.
Po zmianie stron Lopez zwiększył przewagę o kolejne trzy punkty. Szkoci dzielnie atakowali. Byli blisko zdobycia przyłożenia, ale szczęście im nie sprzyjało. Przyjezdni popełnili kilka niewymuszonych błędów, stracili parę piłek w przegrupowaniach i ostatecznie Francuzi przetrwali napór. W 78. minucie Lopez trafił kolejnego karnego i ustanowił wynik meczu na 15:8.
Francja zwyciężyła, ale jej gra pozostawiała wiele do życzenia. Szkocja, mimo porażki może być zadowolona ze swojego występu. Jeśli wyeliminuje proste błędy będzie w stanie zagrozić kolejnym rywalom.
Blog rocky-rugby.pl we współpracy z portalem RugbyPolska.pl oraz wiodącym polskim producentem odzieży rugbowej - Gonga, oferuje niepowtarzalną szansę wszystkim kibicom rugby. Aby uczynić zbliżający się turniej Six Nations jeszcze bardziej emocjonującym zorganizowaliśmy zabawę w typowanie wyników. Zwycięzca, oprócz prestiżu z pokonania ekspertów i kibiców otrzyma nagrodę - koszulkę z kolekcji Gonga Rugby oraz piłkę Rhino Rugby (do odbioru w sklepie).
Aby dołączyć do gry należy zarejestrować się na bezpłatnej stronie superbru.com (o ile jeszcze nie macie tam konta), oraz dołączyć do ligi o nazwie Gonga. Kod ligi to bogsbyes
Zasady są bardzo proste. Należy wytypować rezultat oraz margines. Każdy kto poprawnie wytypuje rezultat meczu (wygrana/remis/porażka) otrzyma jeden punkt. Za przewidzenie marginesu w granicach 5 punktów można zyskać kolejne 0.5 punktu. Osoba, która będzie najbliżej właściwego wyniku otrzyma dodatkowy punkt. Czyli np. w meczu Walia – Anglia typujemy, że Walia wygra 7 punktami. Jeśli Walia wygra z przewagą 2-12 punktów to dostaniemy 1 punkt za właściwy rezultat i 0.5 punktu za właściwy margines.
Strona jest w języku angielskim, ale obsługa jest bardzo intuicyjna. Jeśli jednak ktoś miałby trudności z rejestracją lub pytania odnośnie reguł to proszę o kontakt, z chęcią odpowiem na wszelkie pytania. Wystarczy wysłać maila na adres rocky.flanker@gmail.com lub spytać poprzez twittera: @RockyFlanker lub facebooka.
Zapraszam do wspólnej zabawy – emocji na pewno nie zabraknie!