MyMenu1

poniedziałek, 9 września 2013

The Rugby Championship – runda 3


Po trzeciej rundzie Rugby Championship dwie ekipy pozostają niepokonane. Nowa Zelandia zwyciężyła Argentynę 28:13. Mecz rozgrywany był w trudnych warunkach atmosferycznych i w grę obu drużyn wdarło się sporo błędów. Słowa uznania za ambitną postawę należą się Argentyńczykom. All Blacks, jak na swoje standardy, zagrali nieco poniżej możliwości. Niewystarczająco dostosowali taktykę do pogody, co sprawiło, że wiele ich akcji kończyło się przez niedokładne operowanie piłką. Kolejny raz znakomicie zagrał Kieran Read, jednak kibiców zmartwi fakt, że Richie McCaw doznał kontuzji kolana i nie wystąpi za tydzień.


Reprezentacja RPA wygrała na wyjeździe z Australią 12:38 i po trzech kolejkach zajmuje pierwsze miejsce w tabeli. Młynarze Springboków zdecydowanie zdominowali rywali, co pozwoliło na budowanie skutecznych ataków. Ostatecznie rugbiści RPA zdobyli aż cztery przyłożenia, ani razu nie pozwalając przeciwnikom przedrzeć się na własne pole punktowe.


Najbliższa sobota (14.09.13) zapowiada się niezwykle ciekawie. Nowa Zelandia podejmuje RPA w meczu, który może zadecydować o zwycięstwie w turnieju. W drugim spotkaniu Australia i Argentyna będą szukać pierwszego zwycięstwa. Kto jest waszym faworytem?

środa, 4 września 2013

Aviva Premiership 2013/2014 - przewidywania przed rozpoczęciem sezonu


W piątek (06.09.2013) startuje Aviva Premiership! Nadchodzący sezon zapowiada się niezwykle ciekawie. Angielska liga z roku na rok staje się coraz bardziej wyrównana, a mecze są bardzo ekscytujące. Statystycznie spotkania kończą się różnicą zaledwie 11 punktów, co stanowi jeden z najniższych marginesów zwycięstw w światowym rugby. W tym roku kibice będą mieli okazję do bardzo dokładnego śledzenia zmagań. Kontrakt podpisany z nową telewizją BT Sport gwarantuje transmisje 69 meczów na żywo! Drugą dobrą wiadomością jest fakt, że na każdym ze 135 meczów obecny będzie TMO, czyli sędzia mający dostęp do materiału filmowego i podejmujący decyzję w spornych przypadkach, zwłaszcza podczas próby zdobycia przyłożenia. 

Podobnie jak w poprzednim sezonie, postaram się przedstawić moje przewidywania, co do ostatecznego wyglądu tabeli po zakończeniu rundy zasadniczej. Przyznam, że tym razem miałem zdecydowanie więcej wątpliwości niż w poprzednich latach. O tym jak celne są moje przewidywania przekonamy się za kilka miesięcy :) Pod nazwą klubu podaję prognozowaną pozycję, a w nawiasie miejsce, jakie zespół zajął w sezonie 2012/2013.


Northampton Saints
1 (4)

W ubiegłym sezonie zespół z Northampton dotarł do finału, gdzie musiał uznać wyższość Leicester Tigers. Kapitan Dylan Hartley został ukarany czerwoną kartką, co przekreśliło jego szanse na udział w wyjeździe British and Irish Lions do Australii oraz skutecznie zniweczyło szanse na zwycięstwo w finale. Mimo tego, zarówno zawodnik, jak i cały zespół, wyciągnęli cenne doświadczenie z zaistniałej sytuacji. Święci wzmocnili skład niezwykle utalentowanymi graczami. Zwerbowali znakomitego filara Alexa Corbisiero oraz jedną z największych gwiazd walijskiego rugby Goerge’a Northa. Grą ataku dowodził będzie reprezentant Samoa Kahn Fotuali'i. Jeśli nowi gracze wystarczająco szybko dopasują się do drużyny, to wg mnie Northampton będzie w stanie wygrać z każdym rywalem i może walczyć o najwyższe laury. Wyzwaniem może być okres, gdy trzeba będzie radzić sobie bez graczy powołanych do reprezentacji.


Saracens 
2 (1)

Saraceni to bez wątpienia jeden z faworytów do tytułu. Klub jest w stanie wystawić 22-osobowy skład złożony wyłącznie z zawodników reprezentacji narodowych. Ambicje są bardzo wysokie, a zeszłoroczna porażka w półfinale zapewne tylko podsyci apetyty. W ostatnich latach klub wiele zainwestował w budowę marki i promocję. Mecze rozgrywane były m.in. na Wembley. Obecnie Saraceni – jako jedyni w Anglii – dysponują nowoczesną sztuczną murawą w Allianz Park. Do bardzo mocnego składu dołączyło kilku nowych graczy. Na szczególną uwagę zasługują filar James Johnston oraz trzecioliniowiec Billy Vunipola. Saraceni będą bardzo niebezpiecznym rywalem, a ich cel to tryumf zarówno w lidze, jak i w Heineken Cup.


Leicester Tigers 
3 (2)

Leicester to jeden z najlepszych, najbardziej utytułowanych i rozpoznawalnych angielskich klubów. Od lat gra na bardzo dobrym poziomie i co roku mierzy w najwyższe laury. Zespół ma mentalność zwycięzców i bardzo duże doświadczenie. W tym sezonie staje przed trudnym zadaniem obrony mistrzowskiej korony. Mimo że kilku dobrych zawodników opuściło szeregi Tygrysów, m.in. Martin Castrogiovani i George Ford, to skład nadal jest niebywale mocny. Wśród nowych graczy, którzy dołączyli do zespołu warto wyróżnić Gonzalo Camacho oraz Ryana Lamba. Podobnie jak Saraceni, Leicester ma do dyspozycji mnóstwo zawodników międzynarodowego kalibru, wśród nich aż sześciu reprezentantów British and Irish Lions. Jedynym zmartwieniem mogą być kontuzje, kapitan Toby Flood pewnie nie zagra w inauguracyjnym spotkaniu Premiership, oraz okres gdy większość graczy będzie powołana do gry w reprezentacjach. Moim zdaniem Leicester Tigers ponownie zobaczymy w finale, chociaż być może nie będą na szczycie tabeli po rundzie zasadniczej.


Gloucester 
4 (5)

Jeśli ktokolwiek może zmienić wygląd pierwszej czwórki to tylko Gloucester. Zespół posiada bardzo dobry zbalansowany skład, w którym jest wiele talentów zarówno w formacji młyna, jak i ataku. Gloucester prezentował bardzo widowiskową i skuteczną grę w poprzednim sezonie. Gracze tacy jak Matt Kvesic, Freddie Burns czy Billy Twelvetrees mogą wkrótce na stałe zagościć w reprezentacji Anglii, aby tak się stało muszą jednak pokazać, co potrafią grając w strojach w wiśniowo-białe pasy. Uważam, że Gloucester będzie w tym sezonie dużym zagrożeniem i ma szanse zakwalifikować się do fazy play-off.


Harlequins
5 (3)

Ostatnich kilka sezonów było bardzo udanych dla Harlequins. Skład pozostał mniej więcej taki sam, nie doszło do spektakularnych transferów. Klub polega na zawodnikach, których sam „wyprodukował” i mimo, że całym sercem popieram takie podejście, to obawiam się, że w niektórych meczach może zabraknąć „gwiazdy”, która przechyliłaby szalę zwycięstwa na stronę Quins. Zespół pozostanie jednak w ścisłej czołówce, chociaż być może w tym sezonie będzie miał problemy z kwalifikacją do play-off.





Bath 
6 (7)

Bath to zespół, który może sprawić niejedną niespodziankę. Mimo że wytypowałem go dopiero na szóstej pozycji, to celem klubu z pewnością będzie awans do fazy play-off. Wielu znakomitych zawodników dołączyło do drużyny, m.in. David Sisi, Gavin Henson i George Ford, który otrzymał nagrodę IRB dla najbardziej utalentowanego młodego zawodnika roku. Według mnie uwagę kibiców, przyciągać będzie potężny wspieracz Dave Attwood oraz legenda Irlandii i Munster, jeden z najlepszych i najbardziej doświadczonych łączników młyna, Peter Stringer. Słabym punktem Bath może być nierówna forma, jaką zespół prezentował w poprzednim sezonie. Jeśli jednak uda się wyeliminować ten problem, to klub może włączyć się do bitwy o pierwszą czwórkę.


Exeter Chiefs 
7 (6)

Exeter Chiefs nie mają dużego doświadczenia w Aviva Premiership, a mimo tego są zespołem, z którym należy się liczyć. Każdy beniaminek zazdrości im i chciałby powtórzyć sukces, jaki odnieśli w lidze. Nie jest to jednak zadanie łatwe. Podobnie jak w poprzednich sezonach celem Exeter będzie awans do Heineken Cup i być może dalszy progres na arenie europejskiej. Drużyna znana jest z olbrzymiej ambicji i postawy „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Klub szkoli utalentowanych zawodników, którzy stanowią bazę zespołu. W składzie znajduje się jednak także kilku wybitnych obcokrajowców. Jednym z nich jest Dean Mumm, który wcześniej grał w Waratahs. Warto także zwrócić uwagę na olbrzymiego środkowego ataku Sireli Naqelevuki. Myślę, że Exeter kolejny raz uplasuje się w środkowej części tabeli, tym razem być może poza pierwszą szóstką.


Sale Sharks 
8 (10)

Sezon 2012/2013 był dla Sale bardzo nieudany. Klub, który miał walczyć o pierwszą czwórkę odniósł osiem porażek z rzędu i wylądował na ostatnim miejscu w tabeli. Walka o pozostanie w elicie była ciężka, ale na szczęście udana. Zawirowania i zmiany na pozycji trenera, nie zawsze pozytywny szum medialny i duża presja nie wpłynęły korzystnie na zgranie zespołu. Koniec sezonu był jednak dużo bardziej udany niż jego początek. Sharks doszli do finału LV Cup, a w meczach ligowych pokazali dużo ambicji i woli walki, pokonując kilku bardzo wymagających rywali. Mimo że z klubu odeszli Richie Vernon, Richie Gray i Andy Powell to sądzę, że drużyna okrzepła, a zwerbowanie najlepszych graczy London Welsh może okazać się bardzo mądrym posunięciem. Myślę, że Sale Sharks zajmą bezpieczne miejsce w środku tabeli, obawiam się jednak, że na powrót do pierwszej szóstki może nie starczyć sił.


London Wasps 
9 (8)

 London Wasps to klub, który znajduje się w fazie metamorfozy. Zarówno w poprzednim sezonie, jak i teraz, Wasps wygenerowali duży ruch na rynku transferowym. Do ostatnich istotnych nabytków należy doświadczony Andy Goode, który opuścił Worcester. W ekipie jest sporo talentów, wystarczy wymienić graczy takich jak Joe Launchbury, Sam Jones czy Christian Wade, o których na pewno nieraz usłyszymy podczas tego sezonu. Dotkliwa będzie zapewne strata Billy’ego Vunipola. Myślę, że gdy nowy skład zgra się ze sobą wystarczająco dobrze, klub będzie stać na włączenie się do walki o pierwszą szóstkę. Na razie jednak, nie sądzę by Wasps byli w stanie stworzyć realne zagrożenie dla układu sił.


Worcester Warriors
10 (11)

Worcester to kolejny zespół, w którym zaszło sporo zmian. Warriors mają aż 13 nowych zawodników, w tym wielu z doświadczeniem na arenie międzynarodowej. Najważniejszą zmianą jest jednak nowy trener Dean Ryan, który zapowiada, że poprowadzi drużynę do walki o pierwszą czwórkę. Cel bardzo ambitny, ale wg mnie nieosiągalny w tym sezonie. Być może, gdy ekipa spędzi ze sobą więcej czasu, rzeczywiście zacznie się liczyć w wyścigu o najwyższe laury, na razie jednak, podobnie jak Wasps, będzie musiała przejść przez okres przemian. Myślę, że Worcester nie będą bezpośrednio zagrożeni spadkiem, ale obstawiam, że znajdą się w dolnej części tabeli.



Newcastle Falcons
11 (beniaminek)

Zespół Newcastle powrócił do grona najlepszych i celem na zbliżający się sezon będzie pozostanie w elicie. Znakomity trener Dean Richards, który powrócił do szkolenia po skandalu związanym z Bloodgate, na pewno będzie chciał nadrobić stracone lata i udowodnić, że w Aviva Premiership nadal jest dla niego miejsce. Sądzę, że Falcons będą musieli stoczyć trudną bitwę o utrzymanie, ale wyjdą z niej obronną ręką. Co prawda ich skład nie należy do najbardziej imponujących, ale powinien być wystarczający do zajęcia bezpiecznej jedenastej pozycji. Zawodnikiem, od którego formy będzie wiele zależeć z pewnością okaże się doświadczony Mike Blair.


London Irish
12 (9)

London Irish to zespół, który typuję do spadku. Wielu dobrych zawodników opuściło szeregi Irish w poprzednim sezonie i drużyna musiała walczyć o utrzymanie. Obecnie sytuacja wcale nie wygląda lepiej, kolejni gracze zdecydowali się zmienić barwy, a wśród nich znaleźli się m.in. Alex Corbisiero oraz Jonathan Joseph. Klub nie był w stanie ściągnąć imponujących nazwisk i uważam, że tym razem walka o pozostanie wśród najlepszych będzie zdecydowanie trudniejsza.





O tym czy moje przypuszczenia okażą się słuszne przekonamy się w maju, a fanów Aviva Premiership zachęcam do spróbowania swoich sił w typowaniu meczów na stronie superbru.com

wtorek, 27 sierpnia 2013

Rugby Championship – runda 2


W drugiej rundzie Rugby Championship zwyciężały te same zespoły, co w pierwszej. Nowa Zelandia pokonała Australię 27:16 i jedenasty raz z rzędu zdobyła Bledisloe Cup.  Reprezentacja RPA musiała sporo się natrudzić, aby wygrać z Argentyną 22:17. Jeszcze na osiem minut przed końcem spotkania gospodarze byli na prowadzeniu i niewiele brakowało a Pumy odniosłyby historyczne zwycięstwo. Argentyńczykom należą się słowa uznania za to, że potrafili podnieść się po wysokiej porażce sprzed tygodnia i udowodnić, że należy się z nimi liczyć, zwłaszcza gdy grają u siebie.
Następne mecze odbędą się siódmego września. Nowa Zelandia podejmie Argentynę, a Australia RPA.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Rugby Championship – runda 1


W ubiegły weekend ruszył jeden z najciekawszych turniejów w światowym rugby. W pierwszej kolejce Rugby Championship kibice zobaczyli aż 18 przyłożeń! W pierwszym spotkaniu Nowa Zelandia pokonała Australię 47:29. Do składu powrócił jeden z najlepszych rugbistów na świecie – kapitan All Blacks – Richie McCaw. Mimo kilku drobnych błędów, jego powrót wypadł bardzo dobrze. Zawodnik po raz kolejny udowodnił, że w grze w przegrupowaniach nie ma sobie równych. Na uwagę zasługuje również nowozelandzki skrzydłowy Ben Smith – zdobywca trzech przyłożeń oraz Will Genia, który wyróżniał się w składzie Wallabies.


W drugim spotkaniu reprezentacja RPA zniszczyła Argentynę wygrywając aż 73:13! Springboks zdobyli dziewięć przyłożeń, nie pozostawiając wątpliwości kto jest lepszy. Po zeszłorocznym, dobrym debiucie Argentyńczyków, mało kto spodziewał się aż tak wysokiego wyniku. Szanse na rewanż już wkrótce, Pumy będą musiały sporo się natrudzić, aby odzyskać utracony honor.

Runda rewanżowa już w najbliższą sobotę. Tym razem mecze odbędą się w Nowej Zelandii i Argentynie.

wtorek, 13 sierpnia 2013

Mój Klub Trafford MV

Przez osiemnaście miesięcy blogowania poruszyłem wiele rugbowych tematów. Oczywiście nie sposób zająć się wszystkimi, więc koncentruję swoją uwagę jedynie na tych, które sam uważam za najbardziej interesujące. Jedno z zagadnień, które jest bliskie mojemu sercu pozostało jednak nieco zaniedbane. Mam na myśli amatorskie rugby w Wielkiej Brytanii. Co prawda przedstawiłem już jego strukturę w artykule dotyczącym angielskiego rugby, ale dziś poszerzę temat, prezentując dokładniej jeden z amatorskich klubów. Lokalne zespoły grające w niskich ligach są esencją rugby w Wielkiej Brytanii, to właśnie tam młodym adeptom przekazywany jest etos naszego sportu. Kluby są silnie zakorzenione w lokalnej tradycji i często w swoje szeregi przyciągają całe rodziny. Pełnią też ważną rolę w integracji lokalnych społeczności, których członkowie identyfikują się z miejscowymi zespołami. Dziś przedstawię klub Trafford MV, którego barwy mam przyjemność reprezentować, a który znany jest z przyjaznej i pozytywnej atmosfery.

Jestem stosunkowo młodym członkiem klubu, będzie to dopiero trzeci mój sezon w koszulce w biało-czarne pasy. Klub może jednak poszczycić się długą i ciekawą historią. Trafford MV mieści się w Sale, w hrabstwie Cheshire (administracyjnie należy do Greater Manchester) i posiada wiele drużyn dzieci oraz dorosłych w każdym wieku i na każdym poziomie umiejętności. Obecnie istnieją trzy zespoły seniorskie, które grają w północno-zachodnich ligach Anglii. Mnogość i zróżnicowanie ekip, w połączeniu z przyjazną atmosferą czynią z klubu znakomite miejsce do gry, zabawy i uczestniczenia w życiu towarzyskim.

Metrovicks – początki

Klub został założony 2 maja 1923 roku przez grupę 17 pracowników firmy Metropolitan Vickers, znanej również jako Metrovick lub Metrovicks. Ich zakłady produkcyjne mieszczące się w Trafford Park w Manchesterze, przez większość XX wieku były najważniejszymi obiektami przemysłu ciężkiego w Wielkiej Brytanii i na świecie.
W ciągu czterech lat po założeniu, klub miał już cztery ekipy seniorów. Początkowo grano w całkowicie czarnych strojach, ale w sezonie 1927/1928 nieco je zmodyfikowano i wprowadzono koszulki w biało-czarne pasy i białe spodenki. Temu zestawieniu klub pozostaje wierny do dzisiaj. We wczesnych latach istnienia, klub miał siedzibę w Chorlton-cum-Hardy w Manchesterze, ale w 1934 roku dokonano zakupu ziemi w pobliżu Glebelands Road w Sale tuż przy brzegu rzeki Mersey. W tym miejscu klub znajduje się do dzisiaj.

Wojna
Podczas drugiej wojny światowej wszystkie ustalone wcześniej mecze zostały odwołane. Metrovick stał się mekką dla żołnierzy na urlopie oraz wielu ludzi zatrudnionych w przemyśle inżynieryjnym w Trafford Park. Ilość zawodników w klubie zwiększała się z tygodnia na tydzień.
W 1945 roku, prezes klubu R. D. B. Lauder przeszedł na emeryturę. Podczas jego 22-letniej kadencji klub wspaniale się rozwinął, a jego zasługi i ciężka praca są cenione i pamiętane do dzisiaj. Pierwszy prezes położył silne podwaliny, na których zbudowano klub i które są wykorzystywane do chwili obecnej.

Rozwój po wojnie
Dzięki stałej pomocy firmy, klub rozbudował swoje obiekty i posiadał cztery pełnowymiarowe boiska do rugby oraz dwa place do gry w krykieta.
Większość graczy, która dołączyła do klubu podczas wojny pozostała mu wierna. Klub kontynuował rozwój i wyrobił sobie znakomitą reputację, biorąc udział w wielu meczach towarzyskich.
Pisząc o historii MV muszę wspomnieć także o innych znaczących datach. W 1980 roku stadion został nazwany MacPherson Park na cześć jednego z zasłużonych, długoletnich członków klubu, który zmarł wcześniej tego roku.
W 1985 roku wraz z wkraczającym do gry profesjonalizmem, wprowadzono zorganizowane ligi rugby. Klub dołączył do Girobank League i już w pierwszym sezonie zdobył mistrzostwo.

Zmiana nazwy
Jedna z ostatnich kluczowych zmian zaszła gdy klub zmienił nazwę. Związki z firmą (obecnie znaną pod nazwą GEC ltd) stawały się coraz luźniejsze, a wsparcie dla klubu praktycznie ustało. W 1993 roku doszło do ostatecznego zakończenia współpracy. Klub z myślą o większej identyfikacji z otoczeniem zmienił nazwę na Trafford MV RFCC. Jako symbol długotrwałej przynależności do Metrovicks, w nazwie pozostał skrót MV.

Sławni gracze, trenerzy i Sale Sharks
Przez kolejne lata klub kontynuował rozwój i wspaniałe sportowe tradycje. Dziś Trafford MV może pochwalić się wyszkoleniem znakomitych profesjonalnych rugbistów. Dylan O’Grady, który grał dla Sale oraz reprezentacji Irlandii oraz Steve Diamond, wieloletni gracz Sale Sharks, a obecnie główny trener Sale Sharks swe umiejętności zdobywali w juniorskich i seniorskich drużynach Trafford MV. Ale to nie jedyne powiązanie z Sale. W 1997 roku profesjonalni rugbiści występujący w Sale mieli bazę treningową na obiektach MV. Klub gościł także reprezentację All Blacks, która przygotowywała się do meczów międzynarodowych. Goszczono także francuski zespół Pau, który przygotowywał się do meczów w European Cup z Sale.

Obiekty
Klubowe boiska należą do jednych z najlepszych w regionie i są wykorzystywane przez wiele zespołów na różnych poziomach. Jedno z boisk posiada bardzo dobre sztuczne oświetlenie, które pozwala trenować do późnych godzin wieczornych, jeśli gracze sobie tego życzą, lub jeśli zapracowali na to słabą formą na sobotnim meczu. Z obiektów regularnie korzysta Lancashire RFU – czyli reprezentacja hrabstwa. Prowadzone są także szkolenia trenerskie dla klubów z południowego Lancashire.

Przyszłość
Klub jest bardzo dumny z sekcji dziecięcych i młodzieżowych, które liczą sobie ponad 300 zawodników i 50 trenerów z uprawnieniami. Z drużyn juniorskich pochodzi większość pierwszego składu. Najlepszym przykładem jest Patrick Eccles, nowo wybrany kapitan, który trenuje w Trafford MV odkąd skończył 4 lata.

Oczekiwania co do nowego sezonu są wysokie. Celem jest awans do wyższej ligi oraz utrzymanie wysokiego poziomu, który przyciąga dobrych graczy z Manchesteru i okolic.
Klub kontynuuje rozbudowę obiektów. Dzięki pomocy RFU powstały nowe szatnie, prysznice i siłownia. Wyremontowano również lokal klubowy wraz z barem i salą bankietową. Inwestycja 50 000 £ pozwoliła na ulepszenie systemu nawadniania i odprowadzania wody z boisk, a także na zakup specjalnej zasłony, która chroni murawę przed zbyt dużymi opadami deszczu lub mrozem. W planach jest dalsza rozbudowa obiektów klubowych.

Mimo że obecnie nie mam tyle czasu na rugby ile bym sobie tego życzył, to jestem dumny, że należę do Trafford MV. Gra dla takiego klubu i możliwość występowania w koszulce reprezentującej znakomite tradycje i historię jest przywilejem i honorem. Wszystkich, którzy szukają przyjaznego klubu ze świetną atmosferą w okolicach Manchesteru gorąco zachęcam do odwiedzenia Trafford Metrovick RFCC, na pewno się nie zawiedziecie!
Więcej szczegółów można znaleźć na stronie www.traffordmv.com/


niedziela, 4 sierpnia 2013

Chiefs mistrzami Super 15

Nowozelandzka ekipa Chiefs obroniła tytuł i drugi rok z rzędu tryumfuje w Super 15. W finale, który odbył się w Hamilton, pokonała australijski zespół Brumbies  27:22. 

Mecz miał dramatyczny przebieg, przez większość spotkania goście byli na prowadzeniu - po czterdziestu minutach wygrywali 9:16. Brumbies dwukrotnie wychodzili na dziesięciopunktową przewagę, jednak mistrzowie nie zamierzali oddać korony bez walki. Zmiana taktyki i wprowadzenie do gry znakomitych rezerwowych były kluczem do sukcesu. W ostatnich 20 minutach gospodarze zdobyli 15 punktów nie pozwalając rywalom na odpowiedź.

Chiefs dołączyli do elitarnego grona zespołów, które zdołały obronić mistrzowski tytuł. Przed nimi sztuka ta udała się jedynie drużynom Blues, Crusaders i Bulls.  Mecz, choć niepozbawiony sporej ilości błędów, stał na wysokim poziomie. Toczył się na dużym tempie i na pewno jest wart obejrzenia, nawet przez kibiców, którzy na co dzień nie śledzą Super 15. Zainteresowanych odsyłam do linku poniżej Chiefs - Brumbies Final. Po zwycięstwie Chiefs w efektowny sposób celebrowali sukces, prezentując kibicom znakomite wykonanie Haki.